Czerwony Kapturek

Wydanie
Tako, .
Liczba stron
60
Wymiary
21,5 × 30,0 cm
Oprawa
Twarda
ISBN
9788362737772
Waga
0,61 kg
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Sięgnięto w niej po pierwszą, pierwotną wersję baśni braci Grimm (spisaną i wydaną przez nich w 1812 roku), by oddać ducha tradycyjnego przekazu ustnego i zestawić go ze współczesnym językiem obrazu. Wyjątkowość wydania wiąże się niewątpliwie z genialną oprawą plastyczną, która pozwala nam spojrzeć na powszechnie znaną opowieść świeżym wzrokiem zadziwionego i zachwyconego dziecka. Talent Joanny Concejo, jej artystyczna wnikliwość, umieszczenie w książce licznych symboli, wykorzystanie kontekstów związanych z folklorem oraz mistrzowska gra napięciem, grozą i humorem sprawiają, że „Czerwony Kapturek” to propozycja spotkania ze sztuką dla całej rodziny.

Opinie czytelników

(3.31)
365 ocen, w tym
24 opinii
5
7
4
12
3
4
2
0
1
1
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Mój pierwszy horror:)

Przeczytaj całą opinię
2017-04-19
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/172964

Bracia Grimm kontynuują niechlubną tradycję wysyłania dzieci samopas do lasu. Niech ktoś zatrzyma tych zwyrodnialców! W poprzedniej baśni („Chata w lesie”) w las poszły aż trzy siostry i dopiero trzeciej udało się wyjść z wszystkich tarapatów z tarczą; do trzech razy sztuka. Problem z Kapturkiem jest taki, że dziewczynka nie miała żadnego rodzeństwa, które mogłaby wysłać między drzewa dla wysondowania terenu (to wielki plus posiadania braci i/lub sióstr). Wszystko musiało jej się udać już za pierwszym podejściem. Nie udało się nic. Nie była to wcale jakaś przesadnie trudna próba. Podczas lektury natychmiast dostrzegamy różnicę między Kapturkiem a innymi baśniami Grimmów. Słynni bracia zazwyczaj nie żałujący czytelnikowi mrocznych scenerii, niepokojących postaci, dróg prowadzących przez złowieszcze i czarne lasy, tym razem dają nam fory. Las jest tutaj miejscem jasnym i przyjaznym, Wilk po spotkaniu dziewczynki zapytuje się jej dokąd się wybiera tak wczesną porą. Zachęca ją do zejścia ze ścieżki i nie musi się specjalnie produkować z namowami, bo to nie żadne dzikie knieje a miejsce czarujące i piękne, tak że mała oddaje się zrywaniu kwiatków. Nie do takich lasów przyzwyczaili nas Grimmowie. A tutaj – nie dość, że las piękny, to jeszcze domek babci nie znajduje się w żadnej głębi – baśń wspomina, że ta mieszkała „pół godzinki od wsi”. Po bliższych oględzinach można by zatem uznać, że las z Czerwonego Kapturka to świetne miejsce dla dziecięcych zabaw. Można by, gdyby nie Wilk. Ten zjawia się i od razu, jeszcze przed wypowiedzeniem jakichkolwiek słów, zostaje przedstawiony jako zwierzę złe i podstępne. To też jest rzeczą niezwykłą u Grimmów, gdzie przecież bohaterowie często okazują się być kimś innym, niż mogłoby się nam wydawać – jak na przykład Niedźwiedź z Białośnieżki i Różanki, jego pojawienie się było cokolwiek złowieszcze i dopiero dalszy rozwój opowieści wyjawił nam prawdę o nim. Tutaj nie ma żadnej tajemnicy. Wilk jest zły, dziewczynka naiwna, babcia nieporadna, myśliwy dzielny. Postać Wilka porywa mnie tutaj zupełnie! Cała ta jasna i pogodna sceneria, dobra mama, dobra dziewczynka, dobra babcia i gajowy – też dobry, tyle że uzbrojony. Przecież od tego brzuch może rozboleć, mdłości mogą pochwycić, niedobrze się człowiekowi robi! Więc pojawia się ten łotr i niecnota, czarna plama pośrodku kolorowego obrazu, pojawia się i ratuje całą sytuację. To jedyny powód, dla którego baśń w ogóle spisano. Każdy tutaj doskonale odgrywa swoje role, wszyscy czekają na swoich miejscach, tak, że gdy pojawia się czytelnik szybko wypowiadają swoje kwestie, robią co do nich należy i znikają za kurtyną. Tylko działania Wilka (tak samo przewidywalne) budzą tu jakiekolwiek emocje, zainteresowanie, tylko one angażują czytelnika. Bydle burzy piękną i sielankową układankę. Jest straszny, zwierzęcy i dziki, pędzony głodem i przewrotnością robi wielkie wrażenie i wielkie zamieszanie. To bardzo nietypowa pozycja na liście grimmowych baśni, być może właśnie ta odmienność, to, że jej przesłanie zdaje się być wyjątkowo przejrzyste i łatwe do uchwycenia przesądziły o jej popularności. A może chodzi o wyrazistość postaci i prostotę opowieści? Nie wiem, ale stawiałbym raczej na Wilka. ________________________________________________________ Autopromocja: https://www.facebook.com/statekglupcow/

Przeczytaj całą opinię
2016-12-20
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/172964

Ponadczasowa bajka. I z morałem!! Mała dziewczynka idzie do babci. Nie słucha mamy. I to jest początek dramatu. Ale kończy się wszystko dobrze. Właściwi ludzie pojawili się we właściwym miejscu o właściwym czasie. A jaki morał ? Don't Talk to Strangers!!!

Przeczytaj całą opinię
2016-12-15
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/172964

Mimo wszelkich zalet jakie niesie ze sobą historia dziewczynki, która udała się w odwiedziny do chorej babci ja odczuwałam niepokój słysząc jak dziecko idzie samo przez las. Kiedy pojawia się postać znacząca- wilk, okrutny egoista, pragnący zrobić sobie z Czerwonego Kapturka kolację, włoski na karku jeżyły mi się niemiłosiernie. Z perspektywy czasu wygląda to już inaczej, jednakowoż nie poleciłabym tej bajki dzieciom, które wyjątkowo się boją :)

Przeczytaj całą opinię
2016-11-20
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/172964

Poniższa opinia, wzbogacona zdjęciami ilustracji Joanny Concejo, ukazała się również na moim blogu Świat według Lilii: http://swiatwedluglilii.pl/dla-dziecka/pierwotna-wersja-czerwonego-kapturka/ Posłuszne dziewczynki wykonują polecenia rodziców, wieczorem odpoczywając przy Dobranocce. Niepokorne zaś przeżywają przygody, o których opowiadają rówieśnikom. Gdyby Czerwony Kapturek potrafił poprawnie zinterpretować zamiary Wilka i zawczasu poznał jego prawdziwą naturę, następnym pokoleniom nikt nie opowiadałby baśni o skutkach dziecięcej naiwności i samowolki. Toruńskie wydawnictwo TAKO odświeżyło popularną historię, dokonując wiernego przekładu pierwowzoru, autorstwa braci Grimm. Joanna Concejo zadbała o mroczną, niepokojącą oprawę graficzną. Idę o zakład, iż niewielu z Was zdawało sobie sprawę z dalszego ciągu tej opowieści, w której Wilk-kanibal ma swojego następcę. Jeśli zatem pragniecie doświadczyć lęku osoby, przedzierającej się przez gęsty, pełen niebezpiecznych pułapek las, zapraszam do zapoznania się z omawianą lekturą… Babcia stroniła od ludzi. Nie bez powodu jej samotnia mieściła się w leśnym centrum. Lubiła spokój, dobre wino oraz smak domowego ciasta. Trofea, w postaci zwierzęcych głów, wieszała na upstrzonej roślinną tapetą ścianie. Jedynej wnuczce najchętniej podarowałaby gwiazdkę z nieba, aczkolwiek brak nadnaturalnych mocy spowodował, iż musiała ograniczyć się do własnoręcznie uszytej części garderoby. Od nakrycia głowy pochodził przydomek tytułowej bohaterki opowieści. Czerwony Kapturek, w opisach ociekających słodyczą, w ujęciu Joanny Concejo jawi się jako nieobdarzona urodą istota, odnajdująca radość z samego faktu obcowania z naturą. Widok kolorowych, dziko rosnących kwiatów, śpiew ptaków, wywołuje w niej ekstazę. Łatwowierne dziewczę, dotąd nieskalane ani karygodnym występkiem, ani krzywdą nie ma powodów, by nieznajomego zwierzaka potraktować w kategorii wroga. Wilk zaś, przebiegły manipulant, wyśmienity aktor, zdeterminowany łowczy, potrafi wykorzystać okazję, kuć żelazo, póki gorące. Wyczuwa naiwność Czerwonego Kapturka i za wszelką cenę dąży do tego, by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Jest przy tym cierpliwy- wszakże mógłby od razu pożreć błąkające się po lesie dziewczę, zaciągnąć w krzaki, przegryźć tętnicę i spocząć na laurach. On jednak postanawia odegrać emocjonujący spektakl. Moją ulubioną sceną jest rozmowa przebranego za babcię Wilka z wnuczką. W tym miejscu należy stopniować napięcie, modulować głos, by w finale przeistoczyć się w bestię. Wspomnianego momentu z niecierpliwością za każdym razem oczekuje również moja córka. Obserwując jej reakcję, próbuję powstrzymać się od śmiechu i z powagą dokończyć wszystkie kwestie. W najczęściej przytaczanych wersjach Czerwonego Kapturka, dziewczynka wraz z babcią, uratowane przez Myśliwego (tudzież Gajowego) wyskakują z brzucha, cudem unikając śmierci. Absurdalność sytuacji (przecież wilk to nie wąż boa, który połyka w całości ofiarę, jak mawia moje dziecię) w baśni jest czymś normalnym, niewymagającym podania argumentów, usprawiedliwiających szalony pomysł autora. Morał ugrzecznionej wersji można nagiąć według własnego widzimisię. Wprawdzie naiwność zostaje ukarana, aczkolwiek nie ma takiej opresji, z której nie można zostać wybawionym. Nawet jeśli przyszłość maluje się w czarnych barwach. Natomiast w przekładzie tekstu braci Grimm, którego dokonało Wydawnictwo TAKO, wnuczka wyciąga odpowiednie wnioski z mrożącej krew w żyłach przygody. Jej zapewnienie o poprawie zachowania, o bezwzględnym posłuszeństwie względem matki, nie jest tylko pustym frazesem, rzuconą na wiatr obietnicą, wypowiedzianą pod wpływem emocji. Czerwony Kapturek doświadcza deja vu. Tak jak w prawdziwym życiu mordercy i psychopaci miewają swych naśladowców, tak i w tym przypadku nieżyjący już wilk doczekał się kontynuatora własnych zbrodni. Tym razem babcia i wnuczka jednoczą siły. Wspomniany duet postanawia przechytrzyć oprawcę. Pozwólcie Waszym pociechom zapoznać się z tekstem, wiernym oryginalnemu pomysłowi braci Grimm. Gwarantuję, że z tego tytułu nie spotka ich żadna krzywda, nie doznają szoku ani skazy na psychice. Z przekładem baśni wspaniale komponują się prace Joanny Concejo, sylwetkę której przedstawiłam przy okazji omawiania Dymu. Ilustratorka przedstawiła świat tytułowej bohaterki w czarno-szarych barwach, kolorem wyróżniając jedynie część garderoby dziewczynki, motek wełny oraz las. Zabieg ten wzmacnia ogólny przekaz, potęguje poczucie zagubienia, pierwotnego lęku, sytuacji, zagrażającej życiu. Przyjrzyjcie się Wilkowi- po jego minie można rozpoznać prawdziwie aktorski majstersztyk. Zwierzak jest jednocześnie kusząco przekonujący, zalotny, wiarygodny, skory do zabawy. Wystarczy jednak, by odkrył prawdziwe intencje, by poznać jego właściwe oblicze. Zobaczcie, jak zręcznie manipuluje Czerwonym Kapturkiem, jak prowadzi z nim grę, jak udaje oswojone zwierzę, przyjaciela, człowieka w zwierzęcej skórze. Czyż nie jest przerażający na chwilę przed tym, gdy pożre dziewczynkę? Ile zła, jaka podłość czai się w jego oczach? Joanna Concejo uchwyciła również dynamikę akcji. Bohaterowie wychodzą poza strony, migrują między kartkami. Niekiedy trzeba odnaleźć postaci na wypełnionej szczegółami ilustracji. Nie przysporzy Wam to jednak kłopotu- autorka ilustracji pozostawiła widoczne ślady, ułatwiające zadnie. Oryginalne, niesztampowe, wykonane z największą dbałością wydanie znanej baśni zdecydowanie zasługuje na polecenie i Waszą uwagę. Takie perełki należy nie tylko kolekcjonować, ale również powracać często do ich lektury, do cieszenia wzroku niebanalnymi ilustracjami.

Przeczytaj całą opinię
2016-05-03
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/172964

Najbardziej zachwyciły mnie ilustracje i okładka ze wzorami w stylu Kaszubskim :)

Przeczytaj całą opinię
2016-02-02
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/172964

Polecam wszystkim mamom czytającym swoim pociechom. Zupełnie inna wersja znanej baśni. Pełna humoru i fantastycznych ilustracji. Bardzo dobrze napisana :) Moja córcia uwielbia :)

Przeczytaj całą opinię
2015-12-28
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/172964

https://www.youtube.com/watch?v=ysqgpbZFB6E&index=4&list=PLMA2HX65HEtZatAyDiuPHmvO3BkzVijMh

Przeczytaj całą opinię
2015-01-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/172964

Świetna baśń z zasobów braci Grimm.

Przeczytaj całą opinię
2014-07-23
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/172964

https://www.youtube.com/watch?v=ysqgpbZFB6E

Przeczytaj całą opinię
2014-05-28
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/172964
z 3