Ferdydurke

Lekcja literatury z Jerzym Jarzębskim i Andrzejem Zawadzkim

Wydanie
Literackie, Kraków, .
Liczba stron
296
Wymiary
12,5 × 19,5 cm
Oprawa
Miękka
ISBN
9788308049112
Waga
0,27 kg
Język
polski
więcej detali

Wszystkie wydania w oprawie miękkiej (2)

  Tytuł Wydanie Stron Cena
Ferdydurke Lekcja literatury z Jerzym Jarzębskim i Andrzejem Zawadzkim
2012, Literackie
296
23,08
Ferdydurke wersja francuskojęzyczna
2009, Folio
412
40,93

Kategorie

Opis książki

Krytycy i badacze różnych pokoleń próbują rozszyfrować na nowo konteksty najgłośniejszej powieści Gombrowicza interesujące młodego czytelnika; wyjaśnione zostaje pochodzenie tytułu utworu, zanalizowane nowatorstwo formalne, styl i język, recepcja książki przed i po wojnie, wpływ, jaki powieść wywarła na dzieła innych pisarzy.

Opinie czytelników

(3.27)
16924 ocen, w tym
255 opinii
5
69
4
77
3
40
2
19
1
50
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Dotarłem w końcu do zapupienia wśród krainy łydek i gęb. Zajęło mi to trochę więcej czasu, ale dzięki temu nie zakwalifikowałem Gombrowicza na półkę z napisem "Wysokie skażenie, omijać szerokim łukiem". Gdybym w wieku licealnym przeczytał Ferdydurke, na pewno błędnie otagowałbym twórczość autora. A dzięki temu zostałem oczarowany jego Pornografią, zbiorem opowiadań i może w odrobinę mniejszym stopniu Trans-Atlantykiem. A sama książka o której powiedziano i napisano już wszystko, była dla mnie strasznie nierówna. Od pełnych zachwytów nad genialnymi frazami do steku nikomu niepotrzebnych bzdur.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/137461

Tytuł prawdopodobnie pochodzi od bohatera powieści S. Lewisa „Babbit” – Freddy Durke. Pierwszy raz zetknąłem się z „Ferdydurke” Gombrowicza dość dawno, na lekcji języka polskiego, ale tylko w zarysie (przerabialiśmy malutki fragment zamieszczony w podręczniku). Teraz wreszcie przeczytałem powieść w całości. Książka jest niekonwencjonalna. Satyra na nieporadność, niedojrzałość, uleganie wpływom otoczenia. Jest to symbol buntu przeciw konwencjom, postępowania według utartych schematów, braku akceptacji społecznej. Są tu dwa wyśmienite cytaty odzwierciedlające filozofie tej problematyki: „Człowiek jest najgłębiej uzależniony od swego odbicia w duszy drugiego człowieka, chociażby ta dusza była kretyniczna” (...) „Podstawową męką jest nie co innego tylko cierpienie, zrodzone z ograniczenia drugim człowiekiem, z tego, że się dusimy i dławimy w ciasnym wąskim, sztywnym wyobrażeniu o nas drugiego człowieka”. Mnie z lektury najbardziej utkwił w pamięci genialny fragment, gdzie Bladaczka wymusza na Gałkiewiczu zachwyt poezją, a ten żywiołowo oponuje. Jakże prosta scenka, a jednocześnie naturalna, szczera, dosadna... Wyborna charakterystyka relacji nauczyciel – uczeń. Sporo humoru dostarcza także ustęp stanowiący satyrę na stosunki pan – służący, konsumpcjonizm, podporządkowanie, czy po prostu prostotę chłopską (państwo ino żrom, wylegujom się do góry brzuchem i choroby majom od tego). „Ferdydurke” to słynna awangardowa powieść, która sobie zyskała uznanie nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Nie kwestionuje wybitności dzieła Gombrowicza, ale nieco obniżę ocenę. Wydaje mi się całościowo dość nierówno napisana. Poza genialnymi fragmentami, są też niestety spore przestoje. Momentami miałem wrażenie, że czytam polskiego Marcela Prousta, ale też przez dużą cześć książki (może nawet większą) zadawałem sobie pytanie – ale o co właściwie w tym wszystkim chodzi? Ech, być może za dużo tej groteski, tej dziwności jak dla mnie... Zakończę te recenzje tak jak Gombrowicz zakończył „Ferdydurke”; KONIEC I BOMBA, A KTO CZYTAŁ TEN TRĄBA!

Przeczytaj całą opinię
2017-04-24
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/137461

Już jako stronnik Gombrowicza jeszcze przez jakiś czas pławiłem się w wyższości Trans-Atlantyku nad infantylnym Ferdydurke, która nie potrafi odnaleźć swojej formy i się dzieli nierównymi przeskokami na troje niczym "Przedwiośnie". Dziś odczuwam w tej arytmiczności konstrukcji harmoniczną część całości, bo oczywiście rzecz jest o formie. Wydaje mi się jednak, że to wczesne dzieło Gombrowicza jeszcze nie zostało przez wielu poznane w jego całej formie - "przerabianie" tej książki w szkole to z pewnością za mało czasu na choćby strukturalne rozebranie całej powieści. Dla mnie oprócz dość bezpośredniej, oczywistej i właściwie programowo czystej koncepcji nadrzędności formy, która przesłania nam rzeczywistość (albo, jeśli ktoś woli jeszcze bardziej filozoficznie, rzecz samą w sobie) odnajduję krytykę XIX-wiecznej kultury polskiej i pozytywistycznej analizy literatury - bo czymże innym są intermezza o Filidorze i Filibercie czy nieodparte pragnienie Józia o ucieczce do parobka? Ciekawa jest też koncepcja dorosłego człowieka w ławce, który zaczyna zachowywać się infantylnie w chwili, gdy idzie do szkoły. To nie tylko oniryzm, nie tylko groteska, ale fakt, że "wszyscy jesteśmy dzieckiem podszyci" - a zmieniamy zachowania nie dlatego, że jesteśmy starsi i dojrzalsi, lecz dlatego, że zmieniają się funkcje jakie sprawujemy w społeczeństwie. Książka niesamowita, odlegując swój czas w głowie czytelnika nabywa nowych wymiarów, zdecydowanie za fasadę ujeżdżanych kobiet i gwałtu przez uszy, nad którymi nawet nie chce mi się rozdrabniać z szacunku do inteligencji odbiorców. A Gombrowicz to jednak wielki pisarz był.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-24
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/137461

Przedmowa do Filidora dzieckiem podszytego to najlepszy rozdział i nie mam pojęcia jak można go streścić, bo po prostu trzeba to przeczytać. Patrząc na "Ferdydurke" jako ostatnią lekturę w moim życiu, to jest to idealne podsumowanie życia w szkole, a z drugiej wiem, że na pewno sięgnę po inne lektury, których jeszcze nie czytałam. "Ferdydurke" też mam nadzieję przeczytam kiedyś jeszcze raz i cieszę się, że to zakończyło moją edukację języka poskiego, bo Gombrowicz pięknje podsumowuje, o czym słuchałam przez 12 lat życia.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-01
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/137461

"Ach stworzyć formę własną! Przerzucić się na zewnątrz! Wyrazić się! Niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie zrobiony mi!" Czy Gombrowicz to szaleniec, piszący "trzy po trzy", czy jednak genialny obserwator rzeczywistości, w której sam usiłował się odnaleźć, podejmując próby odkrycia Formy tego świata, Form otaczających go ludzi, zjawisk i absurdów? Pomimo iż "Ferdydurke" jest powieścią, z której groteska, ironia i awangarda wylewają się falami, to jednak realizm ma tu prawdziwą twarz, nie "gębę". Powieść jest bezlitosną drwiną z rzeczywistości, grą podjętą z czytelnikiem, zakończoną słowami: "Koniec i bomba, a kto czytał ten trąba", co wielu interpretuje jako sarkazm autora skierowany w stronę odbiorcy... Ale czy na pewno? Ja się nie gniewam, Panie Witoldzie. Zawsze się świetnie bawię, czytając to dzieło! "Człowiek traci grunt pod nogami, kiedy traci ochotę do śmiechu." (Ken Kesey - "Lot nad kukułczym gniazdem")

Przeczytaj całą opinię
2017-03-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/137461

Ciężko recenzować tę książkę. Trzeba ją po prostu przeczytać i samemu poczuć. Prawdą jest to, że "Ferdydurke" albo się kocha, albo nienawidzi. Mnie osobiście bardzo spodobał się styl językowy, humor i satyra Gombrowicza. Z kolei z całą stanowczością stwierdzam, że wrzucenie tej książki do kanonu lektur, a co za tym idzie jej omawianie na j. polskim, gdzie zapewne większość uczniów jej nie przeczyta, to zbrodnia. Opowiadanie jej niewtajemniczonemu w treść słuchaczowi zabija cały sens tej powieści.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/137461

Jako że Ferdydurke jest powieścią metaforyczną i, przede wszystkim, awangardową, wielu licealistów kompletnie jej nie rozumie i nie docenia. Sam przyznam, że niejednokrotnie musiałem wspierać się opracowaniem m.in. prof. Jerzego Jarzębskiego. Ferdydurke to wybitna, choć mocno specyficzna, powieść ukazująca uzależnienie człowieka od formy narzucanej mu przez społeczeństwo. Witold Gombrowicz w świetny sposób ośmiesza przedwojenną modę, obyczaje, edukacje, prymitywizm ludzi. Osiąga to poprzez mistrzowskie posługiwanie się groteską, absurd goni tu absurd - od tytułu przez bohaterów po zakończenie, poważny temat utworu przeplata się z komediowymi, dziwacznymi scenami. I tu miałem spory problem: czytając dużo naukowych książek, miałem trudności z pogodzeniem się z bezsensownością niektórych scen. Co ciekawe, Witold Gombrowicz jest jednym z polskich pisarzy znanych dziś na zachodzie: zwłaszcza we Francji, Niemczech oraz Szwecji.

Przeczytaj całą opinię
2017-02-23
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/137461

Gęba jak to gęba, każdy ma swoją. Gombrowicz to firma, to fenomen i kropka. 7/10

Przeczytaj całą opinię
2017-02-23
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/137461

Błagam, nie próbujcie mi wmawiać, że jest to przegenialna lektura. Gombrowicza w tej formie nie rozumiem (po inne jeszcze nie sięgałam) i chyba nie chcę zrozumieć. Powiem więcej - skutecznie zraziłam się do surrealizmu i nie mam zamiaru sięgać po ten gatunek w najbliższym czasie. "Ferdydurke" zaliczam do jednej z najgorszych szkolnych lektur, jakie miałam okazję czytać. Jest to jedna z niewielu książek w życiu, którymi realnie miałam ochotę rzucać o ścianę. Chcę o tym zapomnieć, nie chcę do tego wracać. "Dzieło" Gombrowicza uważam za przerost formy nad treścią i kompletnie nie rozumiem, jak to może podobać się ludziom. No ale okej - są gusta i guściki. "Koniec i bomba, a kto czytał ten trąba." - A oto chyba jedyne sensowne zdanie w całej tej lekturze...

Przeczytaj całą opinię
2017-02-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/137461

Jak tu się wypowiedzieć o *takim* autorze i *takiej* książce? Zmuszanie do czytania jej w liceum jest krzywdzące. Nie, nie dla uczniów. Dla "Ferdydurke". Styl, który sprawia, że naprawdę zazdroszczę. Treści, dzięki którym cieszę się, że studiuję polonistykę i mogłam sobie o tej "szkolnej lekturze" przypomnieć. Tylko skutki uboczne w postaci nasuwających się pytań i wniosków są nie do zniesienia w tej rzeczywistości, którą zaczęłam czytać Gombrowiczem. Polecam z całego serduszka!

Przeczytaj całą opinię
2017-02-06
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/137461
z 26