Historia brudu

Wydanie
Bellona, .
Liczba stron
264
Wymiary
16,5 × 23,5 cm
Oprawa
Miękka
ISBN
9788311143470
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Skąd się wzięło mydło? Co naprawdę działo się w łaźniach rzymskich? Która narodowość czyściła zęby uryną? Jak wyglądała poranna toaleta Ludwika XIV, Króla-Słońce?. Na te i inne pytania odpowiada w swej książce Katherine Ashenburg, tworząc jednocześnie wyjątkowy obraz ewolucji pojęcia higieny od czasów najdawniejszych po wiek XX. Na przestrzeni epok zmieniały się poglądy na "brud" jako taki, co ściśle łączyło się z koncepcjami prywatności, zdrowia i choroby, śmierci, z poglądami na religię i seksualność, z koncepcjami dotyczącymi sensu życia. Instytucje państwowe, kościelne, lekarze, pisarze, autorytety moralne różnie podchodzili do dbania o czystość, raz gloryfikując, raz przeklinając ideę "mycia się". Dzieje brudu - a także jego zwalczania - stanowią niezmiernie ciekawą i fascynującą część naszej kultury i obyczajów.

Opinie czytelników

(3.33)
225 ocen, w tym
19 opinii
5
1
4
7
3
9
2
2
1
0
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Dałem osiem na dziesięć Bellonie. To się zdarza.

Przeczytaj całą opinię
2017-02-17
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/5771

Książka rozmiarem sprawia wrażenie rzetelnej dawki wiedzy. Niestety, to tylko złudzenie. Większość autorów ze świata zachodniego uważa, że jak coś nie dzieje się w USA lub Anglii, to to nie istnieje. Owszem, mamy przegląd zapatrywań na kwestie higieny od czasów starożytnych do początków XXI w., ale autorka bardzo po macoszemu traktuje Europę Środkową i Wschodnią, Bliski i Daleki Wschód, Skandynawię. Nie zmieni tego przywoływanie sauny tureckiej jako przykładu, czy nakazów religijnych świata arabskiego w zakresie higieny, jeśli są one potraktowane hasłowo. Książka przypomina pracę mało zdolnego studenta, który w koło macieju powtarza jedno i to samo, a te źródła , które były za trudne- do odczytania albo zdobycia- starannie pomija. Można przeczytać, ale bez rewelacji.

Przeczytaj całą opinię
2017-02-05
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/5771

Całkiem ciekawa pozycja,pełna interesujących informacji na temat dbania o czystość w minionych wiekach. Po tej lekturze możemy tylko cieszyć się w jak higienicznych czasach żyjemy:).

Przeczytaj całą opinię
2017-01-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/5771

Książka warta polecenia,po warunkiem,że lubi się takie książki.Historia brudu,a raczej mycia się lub nie na przełomie wieków.Autorka przytacza przykłady ludzkiej higieny(lub jej braku) od czasów starożytnych po współczesne.Historia zatoczyła wielkie koło,od czyścioszków w starożytnych kulturach bo brudasów i flejtuchów w średniowieczu po czasy współczesne.Jak jest teraz,sami możemy zaobserwować,jak było kiedyś,może warto poczytać.

Przeczytaj całą opinię
2017-01-10
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/5771

Historia higieny na przestrzeni dwóch tysiącleci. Zakres geograficzny książki „skupia się na historii brudu i czystości w społeczeństwach zachodnich, bogate tradycje i zwyczaje innych kultur w tym względzie są tu zaledwie wspomniane, z reguły w kontekście w jakim objawiały się europejskim podróżnikom, misjonarzom i kolonizatorom”. Fakt, autorce zdarza się je odnotowywać, ale nie zagłębia się w szczegóły. Tak więc tylko osoba mająca pewną wiedzę ogólną, oczytana, może coś skojarzyć, dopowiedzieć sobie kluczowe szczegóły, przywołać informacje pozyskane wcześniej, albo po prostu zdziwić się takim a nie innym, niekiedy błędnym oglądem, natomiast młodszy czytelnik będzie czuł że pominięto coś istotnego, ciekawego. I to nie jest fair. Kompleksowe przedstawienie tak szerokiego zagadnienia zdecydowanie przerasta jedną osobę. By ukazać pełny obraz, konieczna byłaby współpraca z badaczami-amatorami z całego świata, literaturoznawcami, antropologami. Ludźmi bytującym na co dzień w kręgu cywilizacji chińskiej, kultury muzułmańskiej, znających realia Afryki, Oceanii, obu Ameryk, Azji i Europy Wschodniej. Wymagałoby to sporo czasu. Dobrze że autorka podeszła do swej pracy realistycznie, i zrezygnowała z ogólników na rzecz zagłębienia się w to, w co jest w stanie się wgryźć, jednocześnie szkoda że tak wiele pominięto, a sam tytuł nie precyzuje dokładnie czym książka jest, z jakim ujęciem mamy do czynienia. Tytuł angielski, w oryginale zgrabny: „The Dirt on Clean. An Unsanitized History” – po przetłumaczeniu na polski brzmi już nieco topornie („Brud na czystym. Nieodkażona historia”). Zatem porzucenie go grzechem ciężkim nie jest, z drugiej strony jednak można go było przerobić – w tej praktyce polscy tłumacze nie mają sobie równych (wszyscy się chyba zgodzą). „Społeczeństwa zachodnie” to w tej książce de facto głównie Brytyjczycy i Francuzi (no i w dalszej części również Amerykanie, no, bo to w zasadzie tacy zamorscy Anglicy); jest też troszkę o sąsiadach Francuzów, zza Pirenejów i Alp, ale niewiele. Źródła historyczne, przywoływane fragmenty utworów literackich (z drobnymi wyjątkami), umacniają europocentryczny, anglo-frankoński charakter publikacji. Mimo że napisała ją Amerykanka i z myślą o Amerykanach. Niestety Europa Środkowa, Wschodnia – jest w książce potraktowana dokładnie tak samo jak Japonia czy Indie, czyli praktycznie całkiem pominięta. A przecież ruskie banie, fińska sauna, nasze swojskie łazienki... to wszystko zasługuje na uwagę... tutaj o tym niestety nie poczytamy. Z książki Ashenburg dowiemy się że „dbałość o ciało miała na przestrzeni wieków swoje wzloty i upadki” (tak, brzmi to mało odkrywczo) – autorka chronologicznie streści nam co działo się w różnych epokach, zaczynając od starożytności i nudnych jak flaki z olejem szczegółów nt. rzymskich i greckich łaźni – które zna każdy uczeń. Nie opisuje natomiast tego co działo się w innych krajach basenu morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu, nie uświadczymy nic ani o rytualnych ablucjach, ani o prozie życia. A na osiągnięciach tych ludów wyrosła przecież cała Zachodnia Cywilizacja, jakoś się nimi posiłkowała. A tu nic. Szkoda. Później omawia średniowiecze i szaleństwa chrześcijańskiej biedoty, pragnącej poprzez brud zbliżyć się do Boga, co jest bardzo zabawne, oraz kolejne wieki, kiedy to funkcjonowały różne koncepcje i standardy higieny, i tak aż do czasów nam współczesnych. Jest to pozycja popularnonaukowa, nie praca akademicka, i jako taka nie ma obowiązku omawiać wszystkiego od A do Z, z detalami. Jako synteza wiedzy dająca trochę ogólnego pojęcia, porządkująca pewne dobrze znane fakty, taka dla młodszego odbiorcy – może być, ale dla czytelnika bardziej wnikliwego niż odbiorca amerykański, starszego, bardziej zainteresowanego tym co dziej się poza jego podwórkiem – lektura może być niesatysfakcjonująca. Pominięto wszak szereg osobliwości które niekiedy w kontraście do ówczesnych, bądź obecnych praktyk zachodnich – są interesujące i zwyczajnie uatrakcyjniałby publikację. „Historia Brudu” wyszła pierwotnie w 2007, raczej szybko się nie zestarzeje. Będzie można po nią sięgnąć spokojnie i za dziesięć, i za dwadzieścia lat. To jej plus. Napisana została pierwotnie w języku angielskim, to co trzymamy w rękach jest w zasadzie polskim przekładem autorstwa Aleksandry Górskiej, i jak to często bywa w takiej sytuacji, ciężko rzetelnie oceniać stylistykę oryginału, w zasadzie możemy jedynie mówić o pracy tłumaczki i kwestiach merytorycznych (te zostają niezmienione); tłumaczenie wydaje się miejscami dość swobodne, niemniej ma ręce i nogi, i daje radę. Miejscami książka jest bardzo błyskotliwa, ogólnie czyta się całkiem nieźle, choć bywają fragmenty nieco zagmatwane, ale do przebrnięcia. Niestety podczas lektury natkniemy się na pewne oczywiste wpadki stylistyczne, interpunkcyjne, które rzucają cień na jakoś translacji, wypadałoby to przy kolejnym wznowieniu poprawić. W tekście umieszczono wiele ilustracji. Zarówno tych stricte historycznych, dzieł z różnych epok odnoszących się do omawianych zagadnień, jak i ozdobnych, konturowych przedstawień ludzi, przedmiotów i zwierząt, mających głównie walor dekoracyjny. Tak Bogiem a prawdą nikomu niepotrzebnego badziewia. Znajdziemy tu też od cholery cytatów i ciekawostek w formie dygresyjnych marginaliów. Czyni to strony książki wizualnie zbliżonymi do prasy kolorowej. W jakiś sposób uatrakcyjnia, urozmaica to tekst, ale nie zawsze te kompozycje faktycznie wyglądają dobrze. I niestety przeszkadza to w lekturze, w skupieniu się na głównej treści. A ten Pieter Bruegel na okładce, ta „Kukania” – „Kraina pieczonych gołąbków” – przedstawiająca nie brud, smród i brak higieny, a obżarstwo, nijak pasuje do treści książki... I na koniec jeszcze kilka uwag: czy ryciny z epoki, często o charakterze nierealistycznym (symboliczne, uproszczone, satyryczne, rozrywkowe, propagandowe) oraz barwne opisy ludzi pokroju mistrza Jaskra z wiedźmińskiego cyklu pióra Sapkowskiego, są tym, na czym można budować realne wyobrażenie o epoce? Autorka zdaje się rozumieć ten problem, omawiajac obrazek na którym polscy mnisi rozkoszują się towarzystwem młodych służek, ale inne cytaty które przytacza świadczą o czymś przeciwnym. (Wprawdzie pozwala nam to wejrzeć w znane elementy procesów związanych z ówczesną higieną, ale jednak nie obrazuje to typowych zachowań... tak przynajmniej podpowiada logika). Kiedy tak się czyta to wszystko, i bierze pod uwagę omawiany obszar geograficzny, od razu przychodzą nam na myśl różne ruchy higienistyczne z XIX wieku, (na których opisy natknąć się można np. w literaturze varsavianistycznej) czy też postulaty Verna co do miasta idealnego, „nowoczesnego” i zachowania w nim higieny („Pięćset milionów hinduskiej księżniczki”). Daje to do myślenia jak wiele wtórnych informacji autorka musiała pominąć, i jednocześnie jak bardzo dałoby radę jeszcze pracę poszerzyć. Podczas lektury miałem pod ręką kartkę i ołówek, i często odrywałem się od książki by zanotować numer strony gdzie coś jest nie tak jak powinno, wyszło mi tych wpadek około czterdziestu. Pominąwszy kilka źle postawionych spacji i lekkich mankamentów co do urody tekstu, reszta ma się tak: str. 34 – „otwiera oczy z podziwu” – gdyby było ze otwiera je szerzej, albo szeroko – to byłoby OK, ale że z zamkniętymi patrzałkami się nie chodzi, brzmi to co najmniej nielogicznie; str. 35 (i dalej: 174, 230 – to samo) – myślę że można było spokojnie darować sobie skrótowe „wg” i napisać WEDŁUG; str. 42 – „towarzyszył mu do term Agryppy o godzinie dziesiątej” – w spacerze, przechadzce? Brakuje tu słowka, albo dwóch; str. 63 – „nie zmienianym wełnianym habicie” – tj. niezmienianym (?); str. 68 – brak kropki; str. 69 – literówka, jest Ancren Wisse zamiast Ancrene Wisse; str. 72 – „Ibrahim Ben Jakub, dyplomata i geograf” a nie raczej kupiec i nolens volens podróżnik?; str. 80 – przydałby się jakiś synonim słowa bawialnia, ewidentnie; str. 82 – pasta, czyli makaron... można by to przetłumaczyć; str. 92 – cytat opatrzony przypisem numer 13 już się chyba pojawił wcześniej... dubel informacyjny? Dalej ta sama strona – mowa jest o „groszach” – czy aby na pewno te monety są wzmiankowane w oryginalne?; str. 95 – brak domknięcia cudzysłowu w górnym tekściku pobocznym; str. 104 – ja bym dorzucił przecinek w piątej linijce; str. 145 – „The Habits of Good Society” – pani Górska przekłada to jako ZWYCZAJE dobrego towarzystwa, a moim zdaniem lepiej by tu pasowało NAWYKI; str. 147 – jest NASTOLATKÓW, a powinno być NASTOLATKI; str. 149 – „On a Chinese Screen” to nie „Chiński Parawan” a „Na chińskim parawanie”; str. 159 – „dzienna dniówka” – masło maślane; str. 165 – brak cudzysłowu w tekście na marginesie – wcześniej konsekwentnie były, a jest to cytat; str. 179 – brak cudzysłowu zagnieżdżonego, w tekście na marginesie dwa razy użyto zwykłego; str. 185 – w jednym marginalnej notce brak otwierającego cudzysłowu, a w drugiej zamykającego; str. 186 – amerykańskie „pierwsze piętro” to nasz parter (analogicznie u Ruskich), zatem angielskie first floor/first level nie powinno być tłumaczone dosłownie, a jako parter właśnie; str. 194 brak domknięcia cudzysłowu, tym razem w tekście głównym; str. 205 – brak przyimka DO na dole strony; str. 208 – „Science of Culture”, według tłumaczki „Nauka o kulturze” a mi się zdaje że po prostu „Nauka kultury”; str. 209 – w cytacie zamiast akceptowalnymi od biedy myślnikami, autorka przecinkami wyznacza sobie przestrzeń na wtrącenie własnych trzech groszy... tak się nie cytuje; str. 216 brak cudzysłowu, i zarazem cudzysłowu zagnieżdżonego (ktoś powinien się zdecydować czy używać tych cudzysłowów, czy nie – żeby było konsekwentnie); str. 217 brak przecinka przed imieniem Lenina; str.218 – wyboldowane omyłkowo S zwraca uwagę na kuriozalne wyrażenie „skromną większość” – skromna nie w sensie że powściągliwa a nieznaczna, brzmi to trochę jak oksymoron; str. 222 – brak kropki, i dalej na tej samej stronie, piąta linijka od końca – zdanie którego sens można zrozumieć, ale poprawna polszczyzna to to nie jest; str. 206 – Żydzi z małej litery (wcześniej w tekście ten sam błąd), jak nie mówimy o wyznawcach religii, a o narodzie – to powinno być z dużej; str. 227 – brak literki E (jest TWARZ, winno być TWARZE); str. 238 „The Flu Pandemic and You” – wedle tłumaczki po polsku to „Pandemia grypy a Ty” – a ja upierałbym się by literkę A zamienić na I, by było jak w oryginale. Takie praktyki wiele mówią o przekładzie całości tekstu, o jego wierności względem pierwowzoru, i niestety nie są to sygnały pozytywne. Bardziej jednak jak nowego przekładu, trzeba tu lepszej korekty i redakcji. (Właściwie przy takiej ilości błędów, za ich wypunktowanie i omówienie – powinienem dostać jakieś honorarium od Bellony, no i miejsce w stopce redakcyjnej; oczywiście pisanie tego było głupotą i stratą czasu – ale daje jakieś pojęcie co do stanu w jakim tekst poszedł do druku, o tej ale też o innych książkach z serii historycznych monografii wydawnictwa).

Przeczytaj całą opinię
2016-06-13
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/5771

Można się z książki dowiedzieć kilku ciekawostek. Do przeczytania w poczekalni na dworcu PKP:)

Przeczytaj całą opinię
2016-04-29
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/5771

szału nie ma, pomimo kilku świetnych rekomendacji ogólnie brud, smród i ubóstwo plus syf, kiła i mogiła... czego się dowiedziała? - że częstsze mycie skraca życie w przypadku niektórych koronowanych głów, a w obecnych czasach amerykanie są najczystszym narodem świata... jeżeli ktoś nie boi się ubrudzić i nie straszą go smrodliwe opisy to można przeczytać jako przerywnik między innymi pozycjami

Przeczytaj całą opinię
2016-04-16
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/5771

Bardzo ciekawa historia na temat czystości, kąpieli, zapachów, produktów higienicznych, stosunku do brudu i czystości na przestrzeni wielu lat. W książce są także ilustracje np. strigila, (skrobaczki do ciała jakiej używali Grecy i Rzymianie), łazienek, pomysłowych pryszniców, wanien czy reklam produktów do mycia i higieny. Niektóre informacje naprawdę zaskakujące. I na koniec komentarz autorki że powinno się zachować równowagę między przesadnym dbaniem o higienę a potrzebą kontaktu z niewielką ilością bakterii, by układ odpornościowy prawidłowo funkcjonował. Polecam

Przeczytaj całą opinię
2016-03-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/5771

Ksiązka którą warto przeczytać aby przekonać się jak to kiedyś naprawdę było z tą czystością. W ogólnej świadomości ludzie wiedzą że np. w średniowieczu czy na dworach Francji nie było zbyt czysto, ale dlaczego? Ksiązka zawiera przekrój tego jak od czasów Greckich aż do dzisiejszych dbano o czystość i jak się to zmieniało w róznych obszarach Europy i jej sąsiedztwa np. u muzułmanów którzy przez wieki byli czystsi niż europejczycy Jakie były wymówki przeciw myciu się i powody do mycia.

Przeczytaj całą opinię
2015-06-24
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/5771

Fascynuje mnie historia życia codziennego. Wszyscy wiemy,ze każdy z nas musi zaspakajać swoje potrzeby, ale rzadko zastanawiamy się, jak to było dawniej, jak się myli nasi przodkowie, jak nasze prababki radziły sobie z higieną."Historia brudu" w dużej mierze zaspokoiła moją ciekawość. Książka jest momentami szokująca: nie przyszło mi do głowy, że w celu zapobieżenia przeziębieniu, matki zaszywały swoje pociech w ubranka. Zastanawiam się, jak można było zamiast mycia się, przecierać sucha szmatką twarz, a o wypadku umycia twarzy wodą, należało poinformować listownie rodzinę. Wiem również, dlaczego była tak duża śmiertelność niemowląt, dzieci i kobiet w połogu. Poznałam historię powstawania domowych łazienek (szkoda, że autorka prawie nie wspomina o historii toalet). Dobrze,że autorka porusza również problem występowania alergii oraz wpływ koncernów i kampanii reklamowych na powstawanie nieistniejących chorób. Książkę czyta się szybko, napisana jest w ciekawy sposób. Uważam, że powinien przeczytać ją każdy, kto interesuje się warunkami życia naszych przodków. Do mojej książki ustawiła się już kolejka moich znajomych zachęconych przeze mnie do jej przeczytania.

Przeczytaj całą opinię
2015-01-22
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/5771
z 2