Jaś i Małgosia

Słuchowisko dla dzieci

Wydanie
Siedmioróg, Wrocław, .
Wymiary
14,0 × 12,5 cm
Typ publikacji
Płyta CD
Nośnik główny
CD-MP3
Ilość nośników
1
Oprawa
Plastikowa
ISBN
5906031242424
Waga
0,08 kg
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Dawno temu, kiedy rodzice byli jeszcze dziećmi, na co dzień słuchano w radiu czy z płyt inscenizacji bajek. Wielu rodziców do dziś jeszcze pamięta niezwykły urok i klimat tych słuchowisk, a niejeden potrafi zaśpiewać swoim dzieciom niegdyś zasłyszane piosenki. I oto raz jeszcze zebrali się w Teatrze Polskiego Radia najwybitniejsi aktorzy, żeby zinterpretować dla dzieci bajki. Powstały słuchowiska o niecodziennym rozmachu i na niespotykanym poziomie reżyserskim, muzycznym i aktorskim. Literacki, a zarazem współczesny język, budująca bajkową atmosferę i napięcie narracja, żywe dialogi pomiędzy bohaterami, różnorodny podkład muzyczny i akustyczny, wzruszające piosenki: wszystko w tych nagraniach składa się na ich niezwykły charakter. Wydawca gwarantuje, że każdy, kto wysłucha tych bajek, będzie nimi zachwycony i zapragnie dać je do przesłuchania swoim dzieciom. Obsada: Anna Seniuk, Waldemar Barwiński, Dominika Kluźniak, Elżbieta Kijowska, agata Kulesza, Andrzej Mastalerz.

Opinie czytelników

(3.27)
391 ocen, w tym
18 opinii
5
2
4
14
3
1
2
0
1
1
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Straszna ta bajka jest...

Przeczytaj całą opinię
2017-04-19
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9367

Jaś i Małgosia

Wydanie jest fantastyczne. Książeczka bardzo podobała się mojej czteroletniej wnuczce i codziennie prosi aby ją czytać .

Przeczytaj całą opinię
2015-06-12
źródło: http://www.empik.com/p1105152429,ksiazka-p

"Koniec bajki dzieci. A tam myszka leci!" Jestem zwolenniczką Grimmowskiego świata baśni. "Jaś i Małgosia" w żadnej wersji nie brzmią tak dobrze, jak w tej. 8/10

Przeczytaj całą opinię
2017-03-03
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3908104

Kolejna wielka baśń w repertuarze braci Grimm. Tym razem wielka nie tylko sławą (jak Czerwony Kapturek, bądź co bądź rozczarowujący zwięzłością) ale i poziomem baśniowości! Jest tu wszystko, czego moglibyśmy się po baśni spodziewać – jest zła macocha, są zagubione dzieci, jest wielki czarny las i wiedźma w jego środku… I czyta się to doprawdy wspaniale! Zaczynamy! Od początku. Na skraju lasu mieszkał mężczyzna z drugą żoną i dziećmi z pierwszego małżeństwa. Macocha, jako że jest macochą w miejsce uczuć macierzyńskich ma uczucia macosze (a to nie jest to samo, zwłaszcza w baśniach) – gdy głód zagląda w oczy rodzinie, zaczyna namawiać małżonka, aby wyprowadzić dzieci w las i tak się ich pozbyć. Ojciec, mimo oporów i wyrzutów sumienia, koniec końców ustępuje małżonce. Podobna historia powtarza się dwukrotnie (tutaj zdziwienie – dlaczego nie trzy?), za pierwszym razem Jaś wysypuje drogę do domu lśniącymi w blasku księżyca kamykami, za drugim (przypominam postać sprytnego Drwala z Chaty w lesie) do tego celu używa okruszków chleba. Co dzieje się z okruszkami, tłumaczyć nie trzeba. Dzieci są zgubione, tym razem na dobre. Las to miejsce nieprzyjazne i mroczne, to nie jest piękny las z Czerwonego Kapturka po którym aż chciałoby się pohasać. Autorzy nie szczędzą tutaj doprawdy ponurego klimatu, dziewczynka płacze, chłopiec rozpaczliwie szuka wyjścia z sytuacji, ale wyjścia nie ma. W bajce o Kapturku w jasnej scenerii pojawia się jedna czarna plama w postaci wilka. Tutaj mamy bliźniaczą scenę, przedstawioną niejako w negatywie: wielki i czarny las, noc, rozpacz i zupełny brak nadziei i w tym zalanym czernią krajobrazie pojawia się jedna jasna plama – biały ptaszek który prowadzi dzieci do chatki w lesie. Z baśni Chata w lesie dobrze wiemy, że chata w samym sercu lasu nie zawsze musi być miejscem złowieszczym i ponurym, więc może i ta chata okaże się być ratunkiem… Zwłaszcza, że cała zrobiona jest z chleba i słodkości, tym bardziej musi wyglądać jak zbawienie dla głodnych dzieci, prawda? Kto mieszka w chacie i jakie ma odnośnie dzieci zamiary, nie muszę chyba nikomu wyjaśniać. Dla dzieci cała sytuacja wydaje się być niemałym zaskoczeniem, my, którzyśmy się na opowieści o rodzeństwie wychowali, dalecy jesteśmy od zdziwienia – chatka w głębi lasu budzi jednoznaczne skojarzenia. Podkreślić należy, że bracia Grimm nie owijają w bawełnę: wiedźma jest zła i makabryczna, chce „zabić i zjeść” dzieci, zamyka chłopca w chlewie w klatce i tuczy, dosłownie jak prosiaka, jednocześnie zmuszając siostrę do przyrządzania dlań posiłków, współudziału w tej grotesce. Gęste, czarne chmury niepokoju wiszą nad chatą w środku lasu, stale towarzyszą czytającemu. Koniec końców jednak udaje się przechytrzyć wiedźmę – dokonuje tego Małgosia, a robi to w sposób nawiązujący do Ducha we flaszce, czy Kota w butach: stwierdza, że wejście do pieca jest niemożliwe, czym zachęca wiedźmę do udowodnienia, że jednak do pieca wejść można… Zwróćmy tutaj uwagę na pewną rzecz. W pierwszej części baśni chłopiec odgrywa czynną rolę w ratowaniu siostry, zdolnej już tylko do rozpaczy, sprytnie zaznaczając drogę powrotną do domu. Jednak w momencie kulminacyjnym role się odwracają i tym razem to dziewczynka odgrywa rolę „dzielnego rycerza”. Po pokonaniu złej staruchy, okazuje się że dzieci nadal tkwią w miejscu. Zagrożenie co prawda zniknęło, nadal jednak są same w wielkim i czarnym lesie. Mimo to idą przed siebie, podbudowane tym, jak wiele już przecież osiągnęły. Do domu trafiają po przeprawieniu się przez rzekę (tutaj pomaga im kolejna „jasna plama” – pływająca po rzece biała kaczka) trafiają w końcu do domu i finalnie odmieniają sytuację rodziny (za sprawą wypchanych wiedźmimi klejnotami kieszeni). Las i ciężkie, groteskowe wręcz wydarzenia, znów stają się sceną przemiany bohaterów i odmiany ich losu. Baśń jest wspaniała, głównie za sprawą ciężkiego nastroju, dzieci przeprawiają się przez czarne knieje, obdarte z nadziei na jakikolwiek szczęśliwy finał. Ale ten przecież czeka na nie, dostać do niego można się jedynie podejmując wędrówkę przez czarny las, która ani łatwa, ani przyjemna nie jest. Jak to w życiu. Czytajcie. Czytajcie. Czytajcie.

Przeczytaj całą opinię
2016-12-27
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9367

Z bajki czytanej w dziecinstwie pamiętałam, ze to opowieść o chłopcu i dziewczynce, którzy natknęli sie na chatę z piernika i czarownice. Zapomnialam zaś, ze to historia dzieci, których ojciec porzucił w lesie i to dwukrotnie, a mimo to dzieci do niego wrócily.

Przeczytaj całą opinię
2016-06-02
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9367

To jedna z najbardziej popularnych bajek mojego dzieciństwa. Kiedy odświeżyłem ją po latach okazało się jak bardzo inna jest percepcja dziecka. Wtedy skupiłem uwagę tylko i wyłącznie na opowieści o dwójce dzieci, które przechytrzyły czarownicę - Babę Jagę mieszkającą głęboko w lesie w chacie z piernika. Sprytem wykazała się tu Małgosia, która kazała Jasiowi pokazywać niedowidzącej czarownicy zamiast prawdziwego paluszka zwykle drewienko, które skutecznie oszukiwało ją sugerując, że Jasia trzeba jeszcze karmić, bo dalej jest chudy. A już prawdziwą maestrią wykazuje się kiedy prosząc, żeby Baba Jaga pokazała jej jak należy siadać na łopacie, wsuwa ją do pieca, zamyka drzwiczki i czarownica ginie spalona w piecu. Ta warstwa była dla dziecka zrozumiała i nie budziła żadnych problemów. Tak być w bajce musi, żeby dobro zwyciężyło a zło zostało pokonane. W tej bajce dobrymi są Jaś i Małgosia, złą jest Baba Jaga. Kiedy jednak czytamy bajkę już jako dorośli okazuje się, że bajka ma o wiele szersze tło. Docierają do nas nie wychwycone szczegóły, w tym takie, które wywołują bardzo negatywne oceny postaci tego świata. Na pierwszy ogień idzie ojciec Jasia i Małgosi i ich macocha. I w zasadzie to ona jest tu tą zła, bo dowiadujemy sie, że w związku z tym, że zaczyna im brakować w domu jedzenia namawia ona swego męża, by pozbył się dzieci, bo ich wykarmienie przekracza ich możliwości. I o dziwo, kochający ojciec ulega namowom swej żony i wraz z nią wyprowadza dzieci do lasu. Przerażenie nas ogarnia, że jacykolwiek rodzice mogliby w podobny sposób się zachować dziś. Z pełną świadomością wyrazić zgodę na śmierć własnych dzieci, bo wyprowadzenie ich w głęboki las w konsekwencji skończyłoby się ich śmiercią. Dzieci jednak zostawiają ślady z małych białych kamyków i po nich wracają do domu. I jakoś dalej żyją. Czyli brak jedzenia to nie był aż tak istotny powód. Macocha jednak podejmuje kolejną próbę i ponownie przekonuje męża do wydalenia dzieci z domu, co też robią. Tym razem dzieci zostawiają okruszki z chleba i niestety okruszki zostają zjedzone przez ptaszki i dzieci nie wracają do domu, a błąkając się po lesie trafiają do piernikowej chaty. Naturalne pytanie to to, jakimi złymi muszą być owi rodzice, że wydają własne dzieci na śmierć. Ten motyw, a zwłaszcza motyw macochy, która jest nienawistna względem swych pasierbów jest często obecny w bajkach, ale i obraz słabego ojca też się tam przewija. Ojca, który słucha i bezwolnie wykonuje polecenia swej żony. Ale na uwagę zasługuje również zakończenie. Dzieci, którym udaje się wrócić do domu zostają radośnie przyjęte przez własnego ojca, u którego wtedy dopiero rodzą się wyrzuty sumienia, co on takiego zrobił, i uświadomiwszy sobie swoja winę, i to, że namówiła go do tego żona, wyrzuca ją z domu, choć są i wersje, w których ją zabija, więc drastyczność tego faktu jest tym większa. Musimy pamiętać, że śmierć, przemoc, czy jakieś formy agresji nie wzbudzały kiedyś takiego przerażenia, jak dzieje się to dzisiaj, bo były one obecne na co dzień w życiu ludzi. Śmierć była czymś naturalnym, wypadki się zdarzały, nie było lekarzy czy sposobów leczenia, które mogłyby ratować życie, często by kogoś uratować, aby go uchronić przed śmiercią stosowano radykalne rozwiązania. Dlatego ludzie byli z takimi rzeczami oswojeni, one większy szok wywołują u nas dzisiaj. Jednocześnie czytając bajkę na wiele z tych szczegółów dzieci nie zwracają uwagi skupiając swoje zainteresowanie na istotnym przesłaniu, i na tym chyba polega siła tej, i wielu innych, czasami także kontrowersyjnych z dzisiejszego punktu widzenia bajek.

Przeczytaj całą opinię
2015-04-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9367

pomimo że to poważna bajka to ten cytat rozbawił nawet mego syna "Jestem bardzo śliczna, jestem apetyczna, jestem bardzo smukła, gdzie trzeba wypukła i gdzie trzeba wklęsła jak pod mostem przęsła. Jestem romantyczna i taka liryczna, że kiedy o sobie myślę, Tosię robię tak szczęśliwa, że płakać mi się chce ... "

Przeczytaj całą opinię
2013-10-15
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9367

Bajka ta ma wszystko, co każda "szanująca się" lektura dla kilkulatków mieć powinna: dobre duszyczki, czyli tytułowych - Jasia i Małgosię, złą wiedźmę, która weszła w drogę dobru i intrygę, którą niszczy prawdziwa miłość. Polecam - warto po nią sięgnąć i przeczytać: oficjalnie dziecku "na dobranoc", ale tak po cichutku, lektor też skorzysta :).

Przeczytaj całą opinię
2013-06-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9367

Chyba każdy z nas zna historię Jasia i Małgosi... Chociaż czytałam ją już chyba ze sto razy, cały czas do niej wracam. Polecam.

Przeczytaj całą opinię
2013-04-13
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9367

Dawno temu , blisko lasu mieszkały sobie dzieci – Jaś i Małgosia, a mieszkały z ojcem i macochą.. Biednie w chacie było, więc macocha namówiła męża, aby pozbyć się dzieci. Jednak dzieci usłyszały plan macochy, a plan był taki- zostawią ich w gęstym lesie, a oni już nigdy nie odnajdą drogi do domu. Jednak Jaś był sprytny, nazbierał kamyków, które miał potem rzucać i one to pokażą u drogę powrotną do chaty. Tak się też stało , dzieci zostały wyprowadzone i zostawione w głębokim lesie. Jednak dzięki rzucanym kamykom odnalazły drogę powrotną. Macocha się wkurzyła i nie pozwoliła Jasiowi nazbierać kamyków. Następna próba pozostawienia w lesie dzieci powiodła się, bo Jaś rzucał okruszyny chleba, te jednak zostały zjedzone przez ptaki. Dzieci bały się same w ciemnym lesie, ale nie mogły znaleźć drogi powrotnej. Błąkały się po lesie głodne i zmarznięte, aż doszły do chatki, która była bardzo apetyczna, bo zrobiona chleba, a dach i okna były ze słodyczy. To byłą chatka złej czarownicy, która uwięziła Jasia, a Małgosi kazała pracować. Czarownica chciała mieć z dzieci ucztę, ale najpierw postanowiła Jasia utuczyć, codziennie dostawał on smaczne jedzonko, ale jak kazała mu pokazywać palec, to wciąż był chudy. Jaś był sprytny i pokazywał kawałek znalezionej kostki. Jednak po trzech tygodniach cierpliwość czarownicy się wyczerpała, postanowiła zjeść Jasia. Rozkazała Małgosi przynieść wody i rozpalić ogień w piecu. Potem kazała wejść dziewczynce do pieca i sprawdzić, czy już jest piec nagrzany, ale sprytna dziewczyna poprosiła czarownicę, aby jej pokazała jak ma to zrobić. Czarownica się rozzłościła i weszła do pieca, a Małgosia piec zamknęła i tym sposobem czarownicy się pozbyła. Dzieci były wolne, ale przed odejściem zabrały ze skarbca czarownicy wiele kosztowności, bo ta miała ich dużo. Jaś i Małgosia odnaleźli drogę do domu, pomogła im kaczka, na której grzbiecie przeprawili się przez rzekę . W domu był tylko ojciec, bo macocha umarła, on bardzo ucieszył się na ich widok. Teraz już nie było u nich biedy, żyli w dostatku i szczęściu.

Przeczytaj całą opinię
2013-03-31
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9367
z 2