Mimo naszych kłamstw

Wydanie
Otwarte, Kraków, .
Liczba stron
328
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
ISBN
9788375151817
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Wiesz dobrze, że nie da się żyć bez ponoszenia konsekwencji własnych decyzji, tak samo jak nie da się żyć bez patrzenia za siebie. Zawsze będziesz wspominał, zawsze będziesz rozpamiętywał. Wielka miłość, która odeszła… Pamiętasz jeszcze, co czułeś, gdy znikała? Ja czuję to cały czas. Zniszczyłem wszystko. Mam już dosyć tych bezsennych nocy, kiedy analizuję, co się stało. To nie miało prawa się wydarzyć! Ile razy wypowiadałeś w myślach to zdanie? Nawet raz to za dużo. Dla mnie te słowa to już niemal modlitwa. Chcesz mojej rady? Zastanów się głęboko, zanim zaczniesz okłamywać ukochaną osobę, bo pewnego dnia rozejrzysz się dookoła i zobaczysz jedynie zgliszcza – ruiny życia, które chciałeś mieć, tragedie osób, które darzyłeś uczuciem, zniszczonego siebie. Nie, nie zostawię tak tego. Mimo naszych kłamstw tym razem postawię wszystko na jedną kartę. Przecież ona mnie potrzebuje… C. „Mimo naszych kłamstw” to pożegnanie z Olivią, Leah i Calebem. Nadszedł czas na ostatnią część miłosnej układanki. Jeśli myślisz, że znasz już całą historię, to błąd. Tarryn Fisher nie pozwoli Ci odetchnąć, rozpali Twoje emocje do czerwoności.

Opinie czytelników

(brak)
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Ponowne losy Caleba, Olivii i Leah. Stara miłość, stare małżeństwo czy nowa przyszłość? Kto z nich postawi na swoim? Według mnie ta historia pokazuje nam, że pierwsza miłość jest najważniejsza. Ukazuje nam jak wiele cierpienia można znieść, by tylko powrócić do osoby z przeszłości. Książka ukazuje wiele uczuć, które czytelnik odczuwa na własnej skórze. Jak dla mnie jest to emocjonująca historia, a do tego wciągająca do ostatniej strony. Dodatkowym jej atutem jest poznanie tej opowieści z męskiej perspektywy.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/302896

polecam!!

jak bardzo można kochać? ta ksiażka ukazuje to idealnie cała seria niesamowita zakochałam się w niej !!

Przeczytaj całą opinię
2017-03-10
źródło: http://www.empik.com/p1123033322,ksiazka-p

Cała seria "Mimo moich win" jest rewelacyjna, ale jak dla mnie ostatni tom jest najlepszy. Ta książka jest doskonałym dopełnieniem całej historii. Tak jak poprzednie tomy, również wywołuje wiele emocji w czytelniku. Byłam tak ciekawa zakończenia, że pochłonęłam ją w jeden dzień i nie nudziłam się przy tym ani trochę. Cieszę się, że Caleb w końcu się ogarnął, ale więcej nie zdradzę, musicie sami przeczytać :-) Podsumowując, gorąco POLECAM całą serię, ja jestem pod wielkim wrażeniem i jestem pewna, że długo pozostanie ona w mojej pamięci. Jeżeli jednak szukacie czegoś lekkiego, to zdecydowanie nie jest to lektura dla was. Przyznam, że trochę mi smutno że to już koniec.. ale nic nie trwa wiecznie, trzeba żyć dalej i szukać kolejnych perełek czytelniczych, bo ta seria z pewnością się do nich zalicza ;-)

Przeczytaj całą opinię
2017-05-01
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/302896

Mimo naszych kłamstw

Cała recenzja na: turkusowa-sowa.blogspot.com Z niecierpliwością czekałam na trzeci tom tej serii. W poprzednich dwóch mieliśmy okazję poznać całą historię przedstawioną oczami Olivii oraz Leah. "Mimo naszych kłamstw" prezentuje wersję wydarzeń opowiedzianą przez Caleba. Wcześniejsze tomy prezentowały zupełnie inne stanowiska dwóch kobiet zakochanych w tym samym mężczyźnie. Caleb przez to został przeze mnie postawiony w złym świetle - przypięłam mu łatkę kobieciarza i niezdecydowanego intryganta, który najchętniej chciałby posiadać zarówno Olivię jak i Leah, ponieważ każda z nich dawała mu coś innego, czego pragnął: Olivia spokój i harmonię, Leah - dzikość i nieprzewidywalność. Ostatecznie po poznaniu myśli Caleba doszłam do wniosku, że tak naprawdę kochał on od początku tylko jedną kobietę i był w stanie zrobić dla niej wszystko. W końcu nie bez powodu często słyszy się powiedzenie: jeśli kogoś kochasz, to pozwól mu odejść. Co bowiem może zrobić mężczyzna, kiedy jego dawna ukochana ma męża i układa sobie nowe, szczęśliwe życie bez niego? Jedyne co mu pozostaje to pogodzić się z tym i swoimi wyborami. Na przeszłość nie mamy bowiem wpływu.

Przeczytaj całą opinię
2017-02-18
źródło: http://www.empik.com/p1123033322,ksiazka-p

„Oto ja – obiekt całego zamieszania - Caleb Drake. Przez wiele lat byłem obiektem westchnień wielu kobiet na studiach. Podobało mi się to, dopóty, dopóki nie poznałem tej jednej jedynej …dobra może brzmi to patetycznie, ale zawsze tak jest dopóki nie poczuje się tego na własnej skórze… teraz pokażę Ci całą sytuację swoimi oczyma”. To mogłoby być słowa Caleba, a może to jest podsumowanie Caleba ….hmm….. Ostatnia (?)a na pewno trzecia część sagi o „szalonej trójce” szukającej szczęścia w miłości. To zdecydowanie moja ulubiona część ! Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny: „Mimo naszych kłamstw” jest doskonałą klamrą zamykającą uczuciowe zmagania nietuzinkowej Olivii, bezczelnej Leah i Caleba – mężczyzny, bez którego obie panie nie potrafiły żyć, a który od początku miał w sercu tylko jedną z nich. W czym ta część góruje nad poprzednimi? W moim odczuciu jest to zasługa samego głównego bohatera. Caleb, sprawia wrażenie mężczyzny doskonale wiedzącego o tym jakie wrażenie robi na paniach, lecz nie są mu obce uczucia wyższe. Doskonale wie czym jest miłość, ma też głęboko zakorzenione poczucie obowiązku. O ile w częściach poświęconych na przedstawienie wydarzeń oczami dziewczyn ewidentnie znajdziemy typowo „damskie uczucia, o tyle Caleb pomimo swoich zawirowań uczuciowych pomaga czytelnikowi (a raczej autorka) spojrzeć na wszystko z zupełnie innej perspektywy – jak byśmy byli niemym świadkiem wydarzeń. Caleb wzrusza, rozśmiesza, rzadko irytuje, jest tzw. „chłopakiem z sąsiedztwa” pomimo usilnej chęci widzenia w nim czegoś/kogoś na kształt Greya (czyli bogacza z wyższych sfer) wzbudza sympatię. Według mnie „Mimo naszych kłamstw” jest najlepszą z trzech części. Doskonałe uzupełnienie dwóch poprzednich, nietuzinkowy choć komercyjnie psychologiczny bohater. Nic dodać nic ująć. Polecam.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-01
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/302896

Przeczytana!

Genialny pomysł na trylogię. Trójkąt miłosny i każdy tom opowiada inna osoba. Zakończenie idealne. Ciężko się oderwać od lektury ;-)

Przeczytaj całą opinię
2017-02-13
źródło: http://www.empik.com/p1123033322,ksiazka-p

"Nie chodzi o to, żeby zaczynać z czystą kartą, ale zaakceptować przeszłość i na niej zbudować coś nowego". Jaka powinna być prawdziwa MIŁOŚĆ? Krystaliczna, czysta, prawdziwa, pełna jasności? Czy może wybrukowana przeszkodami, by móc w pełni doceniać jej moc? No właśnie. Uczucie to, najmocniejsze ze wszystkich bywa niejednokrotnie zdradliwe i nieprzewidywalne. I jeśli wydawać się może, że droga serca to jedyna ze słusznych dróg, do akcji wkracza rozum i "to, co słuszne" - a wtedy komplikacje piętrzą się niewiarygodnie szybko... Każdy z bohaterów serii popełnił w swoim życiu tyle błędów, ile można sobie tylko wyobrazić. Źle podjęte decyzje swoje skutki wykazywały przez kolejne dziesięć lat, dając dowód, że każdy w pełni odpowiada za swoje życie. Oczywiście, nie licząc złośliwego losu, który nieustannie drwi sobie z największych nawet uczuć, śmiejąc się w twarz najbardziej zainteresowanym. Główna myśl, która towarzyszyła mi przy lekturze, to taka, iż jak niewiele trzeba, by zniszczyć to, co budowane było od dawna, i jak przewrotne bywa życia w najmniej sprzyjających mu okolicznościach. Jak łatwo jest stracić czyjeś zaufanie, jak cholernie trudno je odbudować; jak wielkiego wysiłku trzeba, by odbudować ruiny szczęścia i jedynej dobrej drogi, gdzie każda alternatywa jest po prostu toksyczna i druzgocząca. Człowiek z wypiekami na twarzy przewraca kolejne strony, nie wierząc, jak bardzo można się pomylić w ocenie drugiej osoby, jak dobre wrażenie w ciągu sekundy przekształca się w totalną antypatię i jak wielką niszczącą siłę ma zemsta. Tarryn Fisher otwiera w "Mimo naszych kłamstw" wnętrze Caleba; możemy wejść w jego głowę, poczuć targające nim emocje, zrozumieć motywy postępowania oraz zobaczyć, jak bardzo można kogoś kochać, pomimo jego wad. Ile tak naprawdę byłbyś/byłabyś w stanie znieść, by uszczęśliwić osobę, na której Ci zależy najmocniej? Czy trwałbyś/trwałabyś w tej relacji mimo jej toksycznej wymowy; pomimo ran, zadawanych codziennie, pomimo bólu, sprawianego bez powodu, pomimo kłód nieustannie rzucanych pod nogi przez życie, które bezlitośnie wystawia na próbę? Jak bardzo można się zaangażować, by później równie mocno dać za wygraną? Chyba, że nigdy nie przestaje się wierzyć w dobre zakończenia i przeznaczenie. I wtedy co dalej? Jeśli myślicie, że głównych bohaterów dobrze poznaliście w poprzednich częściach, wybaczcie, ale wyprowadzę Was z błędu. W drugim tomie ocierałam się o współczucie dla Leah, teraz diametralnie zmieniam zdanie twierdząc, że wychodzi z niej największa suka na ziemi. Niszczący pomiot zła, który nie cofnie się przed niczym, byleby tylko dopiąć swojego, zobaczyć ogrom nieszczęścia i by cieszyć się uczuciem zemsty. Absurdalne sytuacje, ścieżka "po trupach do celu", kłamstwa - to drugie imię rudowłosej wiedźmy. Ale nie wyobrażajcie sobie, że pozostała dwójka bohaterów zostaje wykreowana na świętych. W żadnym wypadku. To ludzie z krwi i kości, którym popełnianie błędów nie jest obce, ba! Wręcz wychodzi im nadzwyczaj koncertowo. Autorka nie cofa się przed niczym, chcąc wywołać w Czytelniku jak najwięcej sprzecznych uczuć; z jednej strony gorąco kibicowałam Olivii i Calebowi, z drugiego punktu widzenia ileż razy myślałam: dajcie sobie już spokój, każdy ma swoje życie, ileż można? Olivia wyszła za mąż, zmieniają się jej priorytety, jest mocno zaangażowana w swój prawniczy zawód, Caleb z kolei się rozwiódł, na jaw wychodzą nowe fakty dotyczące jego ojcostwa, kontakt z Olivią się urywa. Oczywiście do czasu. Okazuje się bowiem, że długo tłumione uczucia mogą wybuchnąć ze zdwojoną mocą, pokazując swoje nieprzewidywalne oblicza w najmniej oczekiwanym momencie. MIŁOŚĆ nie musi być jednoznaczna. Może być pełna bólu i wieloletniego cierpienia, może niepokojąco niszczyć, zabierając po drodze to, co wydawało się najcenniejsze; wiele spraw zaczyna być tymi "na opak". Toksyczna relacja staje się tą pożądaną, rozłąka zaczyna zbliżać, tęsknota wyzwala otwierające się wciąż na nowo rany, brak fizycznego kontaktu zaczyna wręcz namacalnie boleć. Pojawiają się rozterki, burzące dopiero co poukładany w głowie porządek; serce staje przeciwko rozumowi, konieczność podjęcia trudnych decyzji spędza sen z powiek... Tarryn Fisher odważnie traktuje całą historię, nie boi się trudnych tematów, doskonale zdaje sobie sprawę, iż o całej serii po prostu nie da się zapomnieć. Jeśli szukacie czegoś lekkiego na rozerwanie się przed snem, odradzam. Cała seria nie dość, że uzależnia, to porywa całą mocą, nie daje spać, dopóki się jej nie skończy. I mimo, iż trzecia część nie wnosi wiele do całej fabuły, można w końcu poznać zdanie mężczyzny, który nie wstydzi się swojego człowieczeństwa. Bohaterowie są wykreowani perfekcyjnie, ma się wrażenie, jakby stali tuż obok. Jeśli szukacie czegoś spokojnego, co pozwoli Wam się odprężyć - odradzam. Tu nie ma czasu na spokój, akcja goni akcję, każda strona to zaskoczenie i wydawane westchnienie niedowierzania. Jestem zauroczona tą serią, pozostaję pod ogromnym wrażeniem grania na emocjach; w tym autorka jest naprawdę mistrzynią. Oby tak dalej! Polecam z całego serca, pomimo, iż po tej lekturze jest całe w częściach. Całość recenzji na: http://www.ksiazkolubna.pl/2017/04/mimo-naszych-kamstw-tarryn-fisher.html Zapraszam! :)

Przeczytaj całą opinię
2017-04-26
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/302896

Toksyczny duet

Caleb nigdy nie przestał kochać Olivii. Jego uczucie trwało i kwitło pomimo manipulacji, pomimo kłamstwa, pomimo winy, pomimo intrygi. Pragnęli się, tęsknili za sobą, niszczyli się wzajemnie. Ale hej, mówią, że prawdziwa miłość jest wieczna. A główny bohater ostatniego tomu trylogii, o niezwykłym, toksycznym trójkącie miłosnym, jest gotów wreszcie postawić wszystko na jedną kartę i wygrać wszystko bądź odejść z niczym. Tarryn Fisher można podziwiać z wielu powodów. Tego jak niesamowicie manipuluje emocjami czytelnika, tego jak zamiast opierać fasady swojej opowieści na pozytywnych uczuciach, opiera je na wszystkim co wstrętne, negatywne i złe. Na gniewie, furii, manipulacji, kłamstwu, niezdrowej obsesji, toksycznym pragnieniu. Tarryn Fisher jest też mistrzynią niestandardowych i nieco kontrowersyjnych fabularnych rozwiązań, kreowania sensownych, realistycznych, pełnokrwistych postaci oraz relacji pomiędzy nimi, tak by wydawały się namacalne i niepodważalne. Plus, wydaje mi się, że ta kobieta nie jest w stanie napisać czegoś co nie wywoła we mnie całego morza emocji - od pozytywnych, po negatywne. Od zadowolenia, po złość, wściekłość i poczucie zdrady i niesprawiedliwości. Trylogia Love Me with Lies jest popisem jej pisarskich umiejętności, a także sposobem na przemówienie do czytelniczek, w zupełnie nowy, indywidualny, typowo-Fisherowy sposób. Poprzez odwoływanie się do czułych strun i naszych najmroczniejszych instynktów. W końcu czy miłość może usprawiedliwić każdy, nawet najgorszy czyn?Fisher stawia trudne pytania i nie daje łatwych odpowiedzi. "Mimo naszych kłamstw" nie jest wyjątkiem od reguły. O ile poprzednie tomy poznawaliśmy poprzez narracje żeńskie, tym razem przyjrzymy się emocjom faceta, który odpowiada za całe to zamieszanie i wielkie intrygi oraz wyniszczające wojny. Emocjom faceta, dla którego dwie zdeterminowane, uparte, wredne, manipulacyjne wiedźmy potrafiły posuwać się do najgorszych chwytów, by pozbyć się rywalki. Emocjom faceta, który ma swoją część historii do opowiedzenia i... w końcu - pewne decyzje i działania do podjęcia. Finał trylogii w zadowalający sposób kończy naszą przygodę z przygodami Olivii, Leah i Caleba, dając nam trzecią perspektywę do poznania i obdzierając z brudnych sekretów ostatnią już osobę w trójkącie.Powieść czyta się równie płynnie i przyjemnie jak poprzednie dwa tomy. Styl autorki jest tak łatwo wchłanialny, że historia właściwie przesiąka nas bez naszej zgody czy przyzwolenia. Jako że Caleb również jest antybohaterem, opowieść nie traci negatywnego wydźwięku uświadamiającego nam, że nie wszystko na tym świecie jest piękne czy sprawiedliwe. Na dobrze znane nam postacie w tej części czeka wiele bitew i wojen do wygrania, a czytelnikom nie pozostaje nic innego jak obserwować je z zachwytem.Trylogia Love Me with Lies jest niezwykła w każdym tego słowa znaczeniu. Bazuje na najmroczniejszych instynktach, pokazuje jak miłość wyciąga z człowieka to co najgorsze, przede wszystkim jednak odpowiada na pytanie czy Czarne Charaktery też zasługują na happy end... I o ile moją ulubienicą w trylogii niezmiennie pozostaje tom drugi z ognistą Leah, o tyle jeśli pokochaliście pióro Tarryn i charakter Love Me with Lies, pokochacie również "Mimo naszych kłamstw".Zobaczcie do czego ostatecznie posuną się dobrze znani wam bohaterowie w imię miłości...http://sherry-stories.blogspot.com/

Przeczytaj całą opinię
2017-01-11
źródło: http://www.empik.com/p1123033322,ksiazka-p

Uwaga, spoiler! [pokaż]

Miłość jest wredna, ale w ostatecznym rozrachunku pożyteczna. Utrzymuje nas przy życiu. Wiara przenosi góry. A miłość leczy rany. Poradzimy sobie. Tak już jest, gdy ludzie są sobie przeznaczeni. Trzeba tylko włożyć pewien wysiłek w to, żeby wszystko się ułożyło.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-24
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/302896

FINAŁ

Dwie kobiety - bezwzględne i podłe, a jednocześnie piękne i efektowne. Jeden mężczyzna - teoretycznie dobry i wrażliwy, ale swoją postawą i niezdecydowaniem czyniący mnóstwo szkód. Olivia, Leah i Caleb, trójkąt miłosny, kłujący niczym kolce róż. Czekałam niecierpliwie, żeby poznać finał tej skomplikowanej, pełnej intryg i kłamstw opowieści. Każdy tom ukazuje nam historię z perspektywy jednego z bohaterów. Tym razem przyszedł czas na wyznania Caleba. Od samego początku tej serii przychodziła mi do głowy myśl, że mimo jego pozornie dobrego serca, to on będzie największym mistyfikatorem i kłamcą tej historii. Czy moje podejrzenia były słuszne? Tego oczywiście nie mogę napisać.Finałowy tom, tak samo jak dwa poprzednie, podzielony jest na rozdziały, które ukazują nam przeszłość, przeplatające się z rozdziałami dotyczącymi teraźniejszości. Dzięki temu możemy sobie uzupełnić luki, które powstały przy czytaniu historii Olivii i Leah. Całość czyta się bardzo szybko. Tarryn Fisher wyszła poza schemat i stworzyła opowieść o nieidealnych, a wręcz toksycznych istotach ludzkich. Przebywając z nimi można się nieźle pokaleczyć psychicznie i są to rany, które pamięta się bardzo długo. Na rynku wydawniczym jest mnóstwo książek, których fabuła opiera się na intrydze, ale tutaj zauważyłam coś innego. Naprawdę nie ma tu dobrych bohaterów, a wszyscy, którzy są, co chwila wyciągają z rękawa kłamstwa i prawdy raniące inne osoby. Są jak przysłowiowy magik wyciągający króliki z kapelusza. Love Me With Lies to naprawdę rewelacyjna seria, którą mogę polecić nawet starszym czytelnikom. Moja własna mama lubi tę historię i obie uważamy, że jest to zdecydowanie coś więcej niż książki dla młodych dorosłych. Można powiedzieć, że bohaterom towarzyszymy przez pół życia, a w większości rozdziałów jest to życie ustabilizowane i poważne. Po prostu dorosłe. Całość prezentuje się naprawdę dobrze. Okładki są wizualnie spójne, a postaci patrzą na nas tak realnie, jakby chciały przejrzeć nas na wskroś. Jako ciekawostkę dodam, że moim ulubionym tomem jest część druga, czyli opowieść Leah. Zdecydowanie polecam tę emocjonującą serię i jestem bardzo ciekawa co jeszcze wyjdzie z pod pióra Fisher.

Przeczytaj całą opinię
2017-01-11
źródło: http://www.empik.com/p1123033322,ksiazka-p
z 10