Opowieść kata

Z pamiętnika mistrza Frantza Schmidta z Norymbergi

Wydanie
Poznańskie, .
Liczba stron
396
Oprawa
Twarda
ISBN
9788371779480
Waga
0,57 kg
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Frantz Schmidt był katem. W swoim fachu był mistrzem, miał na to nawet potwierdzenie cechu. Podczas czterdziestu pięciu lat służby (1573-1618) wykonywał swoje obowiązki głównie w cesarskim mieście Norymberdze. Uśmiercił 394 osoby: mężczyzn, kobiety, bywało, że dzieci również – często je wcześniej torturując. Profesję kata traktował jednak jako rzemiosło, nie epatował okrucieństwem, ale też nie okazywał żalu ofiarom. W czasach gdy wykrywalność przestępstw była bardzo niska, tylko groźba kary mogła odstraszać od naruszania ładu społecznego, a rola kata stawała się niezbędna. W tym obrazowo odmalowanym intymnym portrecie autor odkrywa szczegóły dotyczące życia i pracy mistrza Frantza, który całym swoim postępowaniem próbował udowodnić, że zasługuje na szacunek i uznanie. Chciał uwolnić swoje dzieci od piętna wyrzutków, jakie wiązało się z wykonywanym przez niego zawodem. Był katem, ale był też cyrulikiem, leczył ludzi, dobrze znał się na anatomii i na ziołach. Opowieść kata to niezwykła historia o człowieku prostym i nietuzinkowym zarazem. To barwny portret renesansowego kata i jego świata, oparty na autentycznym XVII-wiecznym pamiętniku.

Opinie czytelników

(brak)
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Dla tych którzy tak jak ja mieli dość tendencyjne wyobrażenie o zawodzie kata i jego roli w procesie wykonywania wyroku. Poza tym po przeczytaniu stwierdzam, że ścinanie w czasach rewolucji francuskiej było niezwykle dobroduszne i humanitarne :)

Przeczytaj całą opinię
2017-04-23
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/257426

W moim odczuciu - dość chaotyczna. Doczytałam, ale zmęczyła mnie. Uwalniam w Bookcrossingu.

Przeczytaj całą opinię
2017-01-19
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/257426

Przyznam się szczerze, iż odchodząc od kasy w księgarni z książką w ręku Joela F. Harringtona pt. „Opowieść kata. Z pamiętnika mistrza Frantza Schmidta z Norymbergi” wydaną nakładem Wydawnictwa Poznańskiego miałem spore wątpliwości co do tego zakupu. Autor był mi całkowicie nieznany. Tematyka natomiast o tyle, o ile wspominam moim słuchaczom na lekcji historii o średniowiecznych miastach i egzekwowaniu stanowionego prawa. Pomimo to jednak zainteresowała mnie ta pozycja. Ciekawa konstrukcja książki podzielonej na 5 rozdziałów (w kolejności będą to rozdziały Uczeń, Najemnik, Mistrz, Mędrzec, Uzdrowiciel) ułatwia jedynie autorowi opisanie w prosty, zrozumiały i barwny sposób żywota mistrza katowskiego Frantza Schmidta. Więcej pod linkiem (http://know-howhistoria.blogspot.com/2015/12/opowiesc-kata-z-pamietnika-mistrza.html)

Przeczytaj całą opinię
2016-03-29
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/257426

Franc Schmidt był katem. W swej profesji był mistrzem, posiadał nawet potwierdzenie cechu. Podczas czterdziestu pięciu lat służby (1573-1618) wykonywał swoje obowiązki głównie na rozkazy cara w mieście Norymberdze. Przyszło mu uśmiercić 394 osoby płci obydwu oraz dzieci, najczęściej torturując ich przed ostatecznym zadaniem śmierci. Profesję kata traktował jako swoją pracę i nie był okrutny, jednocześnie nie okazywał żalu swoim ofiarom. W czasach kiedy wykrywalność przestępstw była bardzo niska, rola kata była niezwykle istotna. To właśnie wizja kary śmiertelnej bądź samych tortur była jedyną przestrogą przed łamaniem wszelkiego prawa. Książka jest wnikliwym, bardzo plastycznym i intymnym portretem mistrza z Norymbergi. Nie tylko uwzględnia całość fachu jakim parał się Franc Schmidt, ale i przedstawia trud jego życia. Barwny język samego autora, dodatkowo podkreśla niesamowity klimat, który czuje się podczas czytania książki. Joel F. Harrington opiera się na autentycznym dzienniku Frantza Schmidta i ukazuje czytelnikowi profesję kata jako zawodu najmniej pożądanego w ówczesnym świecie. Całość tekstów jest okraszona komentarzem samego autora, który trafia w samo sedno i człowiek tylko pochłania wiedzę z kart książki. Harrington bazując na prawdziwych zapiskach kata, pokazuje czytelnikowi jak naprawdę wyglądała cała procedura. Jestem bardziej niż pewna, że mało kto wiedział jak długa i złożona była procedura egzekucji.Przyjdzie się przekonać czytelnikowi jak wiele wyrzeczeń wiązało się z profesją kata. W książce znajdziemy nie tylko autentyczne ilustracje, ale i nazwiska straceńców czy daty wykonania egzekucji. Autor pamiętnika – nie samej książki – dokładnie opisywał niektóre ze swoich ofiar, zbrodnie jakich się dopuścili i jaką karę poniosą. Z wiekiem rosło nie tylko doświadczenie samego Schmidta, ale i wiedza, a co za tym szło, przekonujemy się, którymi zbrodniami w szczególności brzydził się ów kat. Całość została wydana w twardej oprawie, z niesamowicie klimatyczną i przykuwającą wzrok okładką, która naprawdę zachęca do przeczytania książki. I choć nie powinno się oceniać książki po okładce, w tym przypadku jeśli zakochacie się w okładce projektu Przemysława Kwaśniewskiego, wciągnie was również treść.

Przeczytaj całą opinię
2016-01-20
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/257426

Muszę przyznać, że jestem wprost zachwycona tym tytułem. Nie żałuję całej nocy spędzonej na czytaniu tej książki, nawet jeżeli przypłaciłam to całkowitym niewyspaniem dnia następnego. Dla takich pozycji po prostu warto. Szkoda, że tak mało publikacji w tym stylu ukazuje się na polskim rynku historyczno - naukowym i mam wielką nadzieję, że to się wkrótce zmieni. Książka jest prawdziwym rarytasem dla osób interesujących się antropologią historyczną, nową gałęzią nauki humanistycznej łączącą w sobie metodologię pracy historyka i antropologa, która powoli pojawia się w polskiej nauce, a na Zachodzie już od lat 70 - tych cieszy się niezmiernym zainteresowaniem wśród badaczy. "Opowieść kata. Z pamiętnika Franza Schmidta z Norymbergii" to książka, która przenosi czytelnika w świat nowożytnej Norymbergii. Poznajemy w niej Franza Schmidta - kata, który swój zawód doprowadził do perfekcji. Główny "bohater" uśmiercał i torturował mężczyzn, kobiety i dzieci. Swoją profesję traktował nie jak czyste wykonanie obowiązku, a raczej jak rzemiosło, czy wręcz prawdziwą sztukę. Franz Schmidt był człowiekiem, który z jednej strony nie zadawał swoim ofiarom cierpienia większego, niż mieli zaznać, nie epatował okrucieństwem, ale z drugiej strony nie okazywał im żalu, czy współczucia. W książce poznajemy całe życie tego niezwykłego i enigmatycznego człowieka. Ten maestro w rzemiośle katowskim wiedział, że jego zawód należy do tzw. profesji wykluczonych, nie chciał, aby jego dzieci poszły w jego ślady i chciał uwolnić najbliższe swemu sercu osoby od piętna "katowskich potomków". Franz Schmidt był jak na owe czasy postacią nietuzinkową - interesował się anatomią, medycyną, zielarstwem, starał się udoskonalać narzędzia tortur i straceń. Książka Joela Harringtona to nie tylko pamiętnik XVIII wiecznego kata, ale także to ciekawy obraz społeczeństwa Norymbergii przełomu XVII/XVIII wieku, a ponadto opis wielu narzędzi tortur i sposób na pozbawianie życia skazańców. Ta praca po prostu wciąga. Czytając ją po prostu chce się więcej. Tytułowy "bohater" intryguje i budzi sympatię, chociaż wykonywał fach, który u wielu wywołuje gęsią skórkę. Oby więcej takich publikacji na rynku. Mam nadzieję, że książka odniesie duży sukces czytelniczy i zachęci to takie wydawnictwa jak "Wydawnictwa Poznańskie" do wypuszczania kolejnych tytułów z zakresu antropologii historycznej.

Przeczytaj całą opinię
2015-11-17
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/257426

Frantz Schmidt był katem. W swoim fachu był mistrzem, miał na to nawet potwierdzenie cechu. Podczas czterdziestu pięciu lat służby (1573-1618) wykonywał swoje obowiązki głównie w cesarskim mieście Norymberdze. Uśmiercił 394 osoby: mężczyzn, kobiety, bywało, że dzieci również – często je wcześniej torturując. Profesję kata traktował jednak jako rzemiosło, nie epatował okrucieństwem, ale też nie okazywał żalu ofiarom. W czasach gdy wykrywalność przestępstw była bardzo niska, tylko groźba kary mogła odstraszać od naruszania ładu społecznego, a rola kata stawała się niezbędna. W tym obrazowo odmalowanym intymnym portrecie autor odkrywa szczegóły dotyczące życia i pracy mistrza Frantza, który całym swoim postępowaniem próbował udowodnić, że zasługuje na szacunek i uznanie. Chciał uwolnić swoje dzieci od piętna wyrzutków, jakie wiązało się z wykonywanym przez niego zawodem. Był katem, ale był też cyrulikiem, leczył ludzi, dobrze znał się na anatomii i na ziołach. „Opowieść kata” to niezwykła historia o człowieku prostym i nietuzinkowym zarazem. To barwny portret renesansowego kata i jego świata, oparty na autentycznym XVII-wiecznym pamiętniku. Tyle dowiadujemy się z okładki. Książka opowiada, co skłoniło Franza, a wcześniej jego ojca do zajęcia się czynnością, przez większość uważaną za hańbiącą. Niezwykle ciekawie przestawia również rytuały i czynności towarzyszące zawodowi kata. Ogrom przypisów przybliża nam źródła z których autor korzystał, dzięki nim kto chce może również poszerzyć swoją wiedzę. Tło historyczne również bardzo interesujące dla pasjonatów, nie tak odległych przecież czasów. Książka bardzo ciekawa i nie żałuję chwil spędzonych na lekturze tejże. Dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu za udostępnienie mi tej pozycji.

Przeczytaj całą opinię
2015-08-12
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/257426

Tytułowy Frantz Schmidt, to postać autentyczna, żyjąca na przełomie XVI i XVII wieku w Niemczech, w Norymberdze. Jego profesja była hmm... ciekawa, tak bez wątpienia. Nasz bohater był bowiem miejskim katem. W trakcie 45 lat swojej zawodowej, kaciej kariery zabił 394 osoby, a jeszcze więcej poddał torturom. Skąd to wiemy? Głównie z zapisków miejskich, ale także z dziennika prowadzonego przez Schmidta, który swoją profesję traktował niezwykle poważnie, a fach swój doprowadził do mistrzowskiego standardu. W XVI i XVII wieku, każde szanujące się niemieckie miasto zatrudniało swojego kata. Pracy było wiele, Schmidt był majętnym człowiekiem, ale szczęścia w życiu prywatnym nie miał, kobiety omijały go szerokim łukiem. Kat jako taki uznawany był w tamtych czasach za napiętnowanego swoja profesją. Chociaż nie chcąc zdradzać szczegółów życia bohatera, nadmienię tylko, iż w końcu los się do niego uśmiechnął. Z zapisków Schmidta wiemy, iż możliwości wykonania wyroku było wiele. Ówczesny kat ścinał głowy, wieszał, palił, topił, łamał kołem, chłostał, obcinał uszy i palce. Schmidt dokładnie notował, kiedy, kogo, za jakie przewinienie i jaka metodą uśmiercił. Odrobinę szokujące zapisko, chociaż z historycznego punktu widzenia - bezcenne. Nasz kat był bezwzględnie posłuszny poleceniom przełożonych. W 1585 roku bez mrugnięcia okiem, wykonał wyrok na własnym szwagrze, długo i wytrwale łamiąc go kołem.Prawdziwy profesjonalista nie mieszający życia prywatnego z zawodowym. Ponieważ profesją swoja Schmidt zajmował się blisko pól wieku, a wszystkie zawodowe dokonania skrupulatnie notował, powstało i ocalało do naszych czasów bardzo dużo notatek. Joel F. Harrington, autor niniejszej książki, niezwykle starannie przestudiował wszystkie zapiski. Efektem tych studiów jest książka ze wszech miar niezwykła.przede wszystkim ukazuje ona rzadko poruszaną, omawianą tematykę, unikalną profesję. Poza tym obaj autorzy (ksiażki i zapisków) pozwalają nam wniknąć w głąb życia renesansowego mieszkańca Norymbergi, w głąb życia miejskiego kata, a także w fragment kaciej duszy. Bowiem duża część notatek Schmidta opatrzona jest jego dopiskami, uwagami.Ich lektura wytwarza swoistą więź miedzy bohaterem,a czytelnikiem. Opowieść kata, to niezwykła historia o człowieku prostym i nietuzinkowym zarazem. To niezwykle barwny portret renesansowego kata i jego świata, oparty na autentycznym XVII-wiecznym pamiętniku. To także wyjątkowe pod każdym względem świadectwo życia w renesansowym mieście. Gorąco zachęcam do tej niezwykłej lektury.

Przeczytaj całą opinię
2015-08-03
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/257426

http://pisanyinaczej.blogspot.com/2015/07/joel-f-harrington-opowiesc-kataz.html

Przeczytaj całą opinię
2015-07-10
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/257426

Uwielbiam książki historyczne, których akcja rozgrywa się w epokach bardzo nam odległych. Od zawsze fascynowały mnie czasy średniowiecza czy początki nowożytności. Lubię poszerzać swoją wiedzę o informacje, które dały początek światu, w jakim teraz żyjemy. Czasy, w których ludzie wierzyli w liczne zabobony, gdzie religia odgrywała kluczową rolę a wykształcenie posiadali tylko nieliczni, uważam za szczególnie fascynujące. Kiedy przeczytałem zapowiedź „Opowieści kata” wiedziałem, że ta książka musi znaleźć się w mojej biblioteczce. Niezwłocznie po otrzymaniu egzemplarza recenzenckiego zabrałem się za lekturę, by poznać wszystkie tajniki zawodu kata. „Opowieść kata” to biografia Frantza Schmidta, który wykonywał jeden z najbardziej niepożądanych zawodów w ówczesnym świecie, a mianowicie - jak sam tytuł wskazuje - był katem. Działał on w latach 1573-1618w cesarskim mieście Norymberdze. Z jego dziennika wynika, że uśmiercił 394 osoby, w tym mężczyzn, kobiety, a nawet dzieci. Warto dodać, że przed egzekucją czasami musiał torturować skazańców. Wszystko oczywiście zgodnie z wyrokiem sądu. W czasach, gdzie wykrywalność przestępstw była bardzo niska, tylko zastraszanie i publiczne egzekucje mogły przestrzec przed popełnianiem zbrodni. Właśnie dlatego praca kata była niezbędna do utrzymania ładu w społeczeństwie. W tajniki tego niezwykłego zawodu wprowadzi nas Joel F. Harrington. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to piękne wydanie w twardej oprawie. Wydawnictwo Poznańskie postarało się, żeby książka wyglądała bardzo okazale. Okładka przyciąga wzrok i idealnie pasuje do tematyki. Mogę śmiało powiedzieć, że przeglądając okładki z przekładów zagranicznych, to my możemy pochwalić się tą najlepszą. Każdy z nas jednak słyszał słynne powiedzenie: „Nie oceniaj książki po okładce”. Dlatego teraz przyjrzymy się treści. Joel F. Harrington opiera się na autentycznym dzienniku mistrza Frantza Schmidta i wprowadza nas w tajniki pracy kata stopniowo, od samego początku, gdzie młody jeszcze Frantz uczy się fachu od ojca,po jego emeryturę. Jako, że jest to książka oparta na autentycznych wydarzeniach i niewiele wiadomo o dzieciństwie głównego bohatera, autor skupia się głównie na dzienniku, w którym Frantz Schmidt już jako kat go prowadził. Nie zabrakło też miejsca na przemyślenia czy komentarze autora dotyczące tamtych wydarzeń, które moim zdaniem były bardzo trafione. Z książki dowiemy się nie tylko jak wykonywano egzekucje, ale także jak wydobywano zeznania czy klasyfikowano zbrodnie. Jestem przekonany, że większość czytelników, którzy sięgną po tę lekturę nie zdawało sobie sprawy, że cały proces wykonywania egzekucji był tak rozległy i czasochłonny, a praca kata nie polegała tylko na wykonywaniu wyroków sądu, ale także chociażby na lecznictwie. Dowiemy się także, że zawód ten pomimo tego, że był bardzo potrzebny, to nie cieszył się dużym uznaniem. Ci, którzy go wykonywali, musieli się liczyć z tym, że będą żyli na uboczu, a ludność miast nie będzie darzyła ich sympatią. Taka praca wiązała się z ogromnymi wyrzeczeniami. Książka została wzbogacona także o autentyczne ilustracje, imiona straceńców czy dokładne daty wykonywanych egzekucji. Frantz Schmidt opisywał czasami szczegóły zbrodni jakich dokonali ludzie, których miał stracić. Widać, że z wiekiem stawał się coraz bardziej doświadczony i wykształcony, dlatego w późniejszych zapiskach będziemy mogli przeczytać jego przemyślenia i to, jakich zbrodni szczególnie się brzydził. Ogromny plus dla autora, że potrafił złożyć fragmenty dziennika w jedną całość i korzystając ze swojej wiedzy opowiedzieć to w sposób, który przyciąga czytelnika. „Opowieść kata” to świetna książka, która pokazuje pracę kata od zaplecza i rozwiewa wszelkie niejasności dotyczące ich pracy. Joel F. Harrington przedstawił mi jedną z najbardziej fascynujących postaci w historii, za co bardzo mu dziękuję.

Przeczytaj całą opinię
2015-06-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/257426