Ostatnia walka

Wydanie
Bellona, .
Liczba stron
416
Wymiary
16,5 × 23,5 cm
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
ISBN
9788311143289
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Ostatnia walka to autobiografia Jana Zumbacha, polskiego asa myśliwskiego (13 pewnych zestrzeleń) i dowódca legendarnego Dywizjonu 303. Nie ma tu papierowych bohaterów ani ludzi bez skazy - jest natomiast dynamiczny opis walk z niemieckimi messerschmittami pokazany z fotela hurricane'a, nieznane anegdoty o znanych pilotach i odbrązowianie mitów, np. tych dotyczących czeskiego asa Josefa Franiska i sposobu, w jaki zaliczył 19 zestrzeleń.Równie ciekawie przedstawione są powojenne losy jana Zumbacha. Ten podpułkownik RAF, odznaczony najwyższymi polskimi i brytyjskimi odznaczeniami, imał się różnych zajęć, zajmował się przemytem złota i luksusowych zegarków, był restauratorem w Paryżu oraz najemnikiem podczas secesji Katangi i Biafry. Zmarł w 1986 roku. jest pochowany na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Opinie czytelników

(brak)
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Zdecydowanie jedna z najprzyjemniejszych autobiografii jakie miałem przyjemność przeczytać - z kart wyłania się obraz człowieka odważnego, inteligentnego ale jednocześnie serdecznego i z poczuciem humoru. Minęło już kilka ładnych lat od kiedy ją czytałem, co nie przeszkadza mi w częstym wracaniu do niej wspomnieniami (zwłaszcza do scen przemytu zegarków czy bombardowania śmigłowców). Życiorys zakręcony mocno... nawet jak na tamte zwariowane czasy. Krótko mówiąc, fantastyczna lektura :)

Przeczytaj całą opinię
2017-04-28
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9893

Niebezpieczny żywot Arcypolaka

Wspomnienia legendarnego dowódcy Dywizjonu 303 przenoszą nas w inną epokę, kiedy świat był trochę normalniejszy i znacznie więcej było wolno. Atoli jedną gwiazdkę odebrałem za nazbyt swobodny stosunek Bohatera do prawa. Chodzi mi o czasy notorycznego parania się przez niego przemytem między Anglią, Francją, Belgią, Marokiem, Włochami i może o jakimś kraju jeszcze zapomniałem. Całość procederu opisana jest jednak w na tyle sympatyczny sposób, że trzymamy kciuki za jego sukces i zgrzytamy zębami, gdy mu nie idzie. Nie z tego jednak zasłynął Zumbach zanim napisał wspomnienia. Miał za sobą heroiczną walkę o przyjęcie do Wojska Polskiego - a potem do wymarzonego lotnictwa. Był obywatelem Szwajcarii, podobnie jak Eugeniusz Bodo. W odróżnieniu od aktora nie miał paszportu polskiego. Do wojska dostał się dzięki sfałszowanej zgodzie matki. O obywatelstwo nikt go nie pytał... Podobnie później został pułkownikiem brytyjskim bez obywatelstwa brytyjskiego. Walki lotnicze w okresie Bitwy o Anglię to zasadnicza część wspomnień, dobrze udokumentowana. Lecz nie mniej ciekawie było po wojnie, kiedy to po okresie prowadzenia firmy lotniczej, paryskiej kawiarni i wspomnianego już procederu przemytniczego został... najemnikiem.Najpierw organizował lotnictwo walczącej o oderwanie się od Konga (Leopoldville - dzisiejszej DR Konga), później zaś został dowódcą lotnictwa Biafry walczącej o oderwanie się od Nigerii. Nie był typowym najemnikiem. No, może w okresie katangijskim, gdy ironicznie i z niewielką sympatią patrzył na walki w buszu )często pozorowane) i na totalną korupcję władz Katangi. Natomiast Biafrańczykom sprzyjał z całego serca, kupił samolot i uzbrojenie do niego (oddzielnie - tego wymagały przepisy), szkolił pilotów i obsługę nazimną, no i robił naloty na nigeryjskie lotnisko. Niestety, Nigerię popierali Sowieci a Biafrę nikt, więc w końcu zmienił się stosunek sił. A w dodatku "przedstawiciele handlowi" nowej republiki w Paryżu i Lizbonie, miast realizować zamówienia na uzbrojenie prowadzili życie typowe dla złotej młodzieży (byli reprezentantami najważniejszych rodów biafryjskich). Klęska była więc nieunikniona. Zumbach uważa, że racja moralna była po stronie Biafry zamieszkałej przez chrześcijański lud Ibo, który w całej Nigerii był mniejszością i narodową i religijną. Za to byli najlepiej wykształceni no i na terenie Biafry znajdowały się złoża ropy naftowej. To ostatnie chyba zadecydowało, że niepodległości nie udało się utrzymać.Jan Zumbach to - archetypiczny wręcz - prawdziwy polski mężczyzna. Do wypitki, do wybitki i do kobitki. Waleczny, szarmancki i umiejący sobie poradzić w każdej sytuacji. Do tego wszystkie niezłomny patriota. Jego życie godne jest co najmniej kilkusezonowego serialu.

Przeczytaj całą opinię
2016-11-21
źródło: http://www.empik.com/p1130884432,ksiazka-p

Arcyciekawa historia niebanalnego bohatera! Lekkie pióro Zumbacha, to kolejny talent tego prawdziwego fightera. Książkę czyta się fantastycznie. Dziwne, że do tej pory nie znalazł się śmiałek, który zaadoptowałby biografię dowódcy Dywizjonu 303 na scenariusz ekranizacji. Książka godna polecenia!

Przeczytaj całą opinię
2017-01-03
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9893

Bohater, najemnik, przedsiębiorca. Niespokojny duch. Polak. Szwa

Od czasów młodości do lat 70-tych ubiegłego wieku. Niesamowita historia jednego z asów naszego lotnictwa, człowieka, który łatwo zaszufladkować się nie da. Od pilota i dowódcy dywizjonu, po osobę szmuglującą nielegalnych imigrantów do Izraela. Od przemytu diamentów do przemytu samolotów i uzbrojenia. Trochę błędny rycerz, trochę awanturnik.Niesamowita postać.

Przeczytaj całą opinię
2016-11-21
źródło: http://www.empik.com/p1130884432,ksiazka-p

Życiorys Zumbacha to gotowy materiał na film. Gdy był Amerykaninem to taki film już by powstał. My wolimy kręcić 'Pokłosie'. Niesamowity był to facet. Zarówno podczas wojny jak i po niej. Przemytnik, dowódca lotnictwa w zbuntowanej Katandze. Prawdziwy twardy facet. Czytajcie o nim!!

Przeczytaj całą opinię
2016-12-18
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9893

godna uwagi

Książka nie tylko dla miłośników lotnictwa. Sporo nieznanych historii pisanych w dowcipny sposób przez szelmę o bogatym życiorysie. Sympatycznie się czyta, choć mogłaby być nieco "szybsza" Polecam.

Przeczytaj całą opinię
2016-11-16
źródło: http://www.empik.com/p1130884432,ksiazka-p

Wspomnienia legendarnego dowódcy Dywizjonu 303 przenoszą nas w inną epokę, kiedy świat był trochę normalniejszy i znacznie więcej było wolno. Atoli jedną gwiazdkę odebrałem za nazbyt swobodny stosunek Bohatera do prawa. Chodzi mi o czasy notorycznego parania się przez niego przemytem między Anglią, Francją, Belgią, Marokiem, Włochami i może o jakimś kraju jeszcze zapomniałem. Całość procederu opisana jest jednak w na tyle sympatyczny sposób, że trzymamy kciuki za jego sukces i zgrzytamy zębami, gdy mu nie idzie. Nie z tego jednak zasłynął Zumbach zanim napisał wspomnienia. Miał za sobą heroiczną walkę o przyjęcie do Wojska Polskiego - a potem do wymarzonego lotnictwa. Był obywatelem Szwajcarii, podobnie jak Eugeniusz Bodo. W odróżnieniu od aktora nie miał paszportu polskiego. Do wojska dostał się dzięki sfałszowanej zgodzie matki. O obywatelstwo nikt go nie pytał... Podobnie później został pułkownikiem brytyjskim bez obywatelstwa brytyjskiego. Walki lotnicze w okresie Bitwy o Anglię to zasadnicza część wspomnień, dobrze udokumentowana. Lecz nie mniej ciekawie było po wojnie, kiedy to po okresie prowadzenia firmy lotniczej, paryskiej kawiarni i wspomnianego już procederu przemytniczego został... najemnikiem. Najpierw organizował lotnictwo walczącej o oderwanie się od Konga (Leopoldville - dzisiejszej DR Konga), później zaś został dowódcą lotnictwa Biafry walczącej o oderwanie się od Nigerii. Nie był typowym najemnikiem. No, może w okresie katangijskim, gdy ironicznie i z niewielką sympatią patrzył na walki w buszu )często pozorowane) i na totalną korupcję władz Katangi. Natomiast Biafrańczykom sprzyjał z całego serca, kupił samolot i uzbrojenie do niego (oddzielnie - tego wymagały przepisy), szkolił pilotów i obsługę nazimną, no i robił naloty na nigeryjskie lotnisko. Niestety, Nigerię popierali Sowieci a Biafrę nikt, więc w końcu zmienił się stosunek sił. A w dodatku "przedstawiciele handlowi" nowej republiki w Paryżu i Lizbonie, miast realizować zamówienia na uzbrojenie prowadzili życie typowe dla złotej młodzieży (byli reprezentantami najważniejszych rodów biafryjskich). Klęska była więc nieunikniona. Zumbach uważa, że racja moralna była po stronie Biafry zamieszkałej przez chrześcijański lud Ibo, który w całej Nigerii był mniejszością i narodową i religijną. Za to byli najlepiej wykształceni no i na terenie Biafry znajdowały się złoża ropy naftowej. To ostatnie chyba zadecydowało, że niepodległości nie udało się utrzymać. Jan Zumbach to - archetypiczny wręcz - prawdziwie polski mężczyzna. Do wypitki, do wybitki i do kobitki. Waleczny, szarmancki i umiejący sobie poradzić w każdej sytuacji. Do tego wszystkiego niezłomny patriota. Jego życie godne jest co najmniej kilkusezonowego serialu.

Przeczytaj całą opinię
2016-11-21
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9893

Niesamowita Historia!

Książka napisana jest prostym językiem, dzięki czemu nie jest wcale napompowana, jak to w biografiach bywa. Jest to po prostu niesamowita historia życia spisana przez człowieka, który to życie przeżył, jeśli uczestniczył w tym jakiś ghostwriter, to wykonał kawał świetnej roboty, bo się go wcale nie czuje. Przez ten autentyzm czyta się ją niesamowicie przyjemnie i wciąga niemiłosiernie. Od kiedy ją przeczytałem, polecam wszystkim znajomym. Egzemplarz właśnie recenzowany kupuję na prezent. Naprawdę polecam.

Przeczytaj całą opinię
2016-11-15
źródło: http://www.empik.com/p1130884432,ksiazka-p

Na trop książki wpadłem wertując ciekawostki związane z konfliktem w Kongo, w trakcie czytania „Kondotierów” Ganowicza i właśnie wątki związane z wojnami w Kongo i Nigerii, zachęciły mnie do jej przeczytania. Nie specjalnie miałem ochotę na lekturę dotyczącą tylko walk na Zachodzie i w obronie Anglii, temat ten mimo wszystko jest znany i kolejne wspomnienia pewnie nic by do niego nowego nie wniosły. Szczerze mówiąc nie zawiodłem się, właśnie te fragmenty książki jak dla mnie były najciekawsze. Bynajmniej nie oznacza to, że pozostała część wspomnień jest nudna. Nasz as myśliwski opisuje swoją młodość, zainteresowanie lotnictwem, życie prywatne, a ciekawie robi się kiedy zaczyna „Szkołę Orląt” w Dęblinie. Wojna obronna ominęła Jana Zumbacha z uwagi na problemy zdrowotne, pomimo, że chciał w niej wziąć udział „zwijając” się z sanatorium w Zaleszczykach. Interesujący jest opis ucieczki przez Rumunię, a później bitwy o Anglię. Nie jest to ton patetyczny jak w „Dywizjonie 303” mamy trochę „kuchni” i takich normalnych ludzkich, czy też raczej może męskich zachowań, taka faktyczna wojna nie rodem z TV. Zdecydowanie nie zgadzam się z tym, że Zumbach był chciwcem, ryzykantem czy też był niewyrobiony politycznie. Początkowo też tak sobie pomyślałem i nawet na długą chwilę wpadłem w tą pułapkę, ale tak nie jest (ale o tym później), pewnie, że nie jest to tak politycznie wysublimowany człowiek jak np. Witold Urbanowicz, ale na pewno nie brak mu rozumu, rozeznania i politycznej orientacji. Nie podobał mi się fragment, kiedy Jan Zumbach trafił do niewoli, jego brawura wg mnie była możliwa tylko ze względu na miejsce i czas kiedy się w niej znalazł. Nudziarstwem myślę, że nie tylko dla mnie ale i dla samego autora książki była kariera przemytnika, utknąłem na tych kawałkach. Mimo to jeżeli ktoś mówi, że fachem przemytnika nasz myśliwiec splamił mundur polskiego pilota, to śmiało go wyśmieję, pewnie, że nie powinien parać się przemytem w służbie czynnej i nie ma na to żadnych usprawiedliwień, spojrzeć jednak należy na to tak, że był to pojedynczy epizod. Natomiast po skończeniu służby, nasi drodzy sojusznicy pozbyli się swoich obrońców w sposób daleki od elegancji, przemyt to był sposób na niezłe życie i tak należałoby w dużym skrócie zamknąć ten temat. Najciekawsze kawałki książki to te dotyczące secesji Katangi oraz Biafry. I tu kolejna ciekawostka, która w jakimś stopniu oddaje charakter naszego pilota. Jakże różne jest jego podejście do władz Katangi i Biafry, właśnie ta część lektury obrazuje, że nasz pilot nie był ani wyłącznie łasy na pieniądze, ani nie należał do politycznych naiwniaków. Nie dał się „przerobić” na Czombego, czego nie można np. powiedzieć o Ganowiczu, przeciwnie będąc bliżej prezydenta Katangi opisał i pokazał jego prawdziwe pazerne oblicze, opisał kulisy dostaw broni i mechanizm ustalania cen, wiemy też dlaczego lotnictwo secesjonistycznych państw kupowano bez broni pokładowej, a w broń było wyposażane niejako przypadkowo i kto na tym zarabiał … Do ciekawostek należy zaliczyć informację o zamordowaniu Lumumby (kto wie czy nie prawdziwą …), próbę zatopienia przez Jana Zumbacha jedynego niszczyciela armii nigeryjskiej za pomocą prymitywnych bomb i wiele innych epizodów … Nie wiem ilu polskich pilotów pisało wspomnienia, ale po raz kolejny chylę przed nimi czoła, Witold Urbanowicz, Wacław Król, Bohdan Arct czy Jan Zumbach, pisali barwnie ładną polszczyzną i warto ich czytać.

Przeczytaj całą opinię
2016-06-12
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9893

Pierwsza część książki, czasy przedwojenne i wojenne na 10!! Potem trochę nudniej, a na koniec mocne 8. Szczerość i bezpośredniość Jana Zumbacha zaskakuje, z jednej strony wielki bohater Bitwy o Anglię,z drugiej strony najemnik w Afryce. Ta książka to świetny materiał na serial, składający się z kilku odcinków. Bardzo lekko też napisana. Polecam

Przeczytaj całą opinię
2016-05-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9893
z 4