Przygody dzieci z ulicy Awanturników

Wydanie
Nasza Księgarnia, Warszawa, .
Liczba stron
160
Wymiary
16,5 × 21,5 cm
Cykl
Astrid Lindgren
Oprawa
Blister
ISBN
9788310131188
Język
polski
Tłumaczenie
Węgleńska Anna, Olszańska Maria
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Zbiorowe wydanie dwóch książek o przygodach kapryśnej, upartej i pełnej fantazji Lotty: „Dzieci z ulicy Awanturników” oraz „Lotta z ulicy Awanturników”, po raz pierwszy z kolorowymi ilustracjami Ilon Wikland. Tatuś Lotty mówi, że zanim pojawiły się dzieci, w ich domu było całkiem spokojnie. Dopiero potem zrobił się harmider. Rzeczywiście, Lotta, Jonas i Mia-Maria potrafią narozrabiać jak mało kto! Tę bystrą trójkę i ich przygody pokocha czytelnik w każdym wieku.

Opinie czytelników

(3.72)
23 ocen, w tym
12 opinii
5
4
4
8
3
0
2
0
1
0
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Z pozoru spokojna ulica Garncarzy, ulica jakich wiele... Domki, rodziny z dziećmi... No właśnie, dziećmi! Tata Lotty, Jonasa i Mii Marii uważa, że najwłaściwszą nazwą dla ich ulicy byłaby ulica Awanturników. Trójka dzieciaków potrafi się grzecznie bawić, ale jak wiadomo tylko krok dzieli ich od kłótni czy nadmiernego rozrabiania. Wyobraźnia podpowiada im niezwykłe i często trudne do zrealizowania pomysły, ale przecież wtedy jest najfajniej, gdy przeszkody piętrzą się a rodzice czegoś zabraniają (konkurs z wychylaniem z okna). Bystre dzieciaki na złość i na przekór spróbują właśnie tego, co zakazane. Z pozoru normalna zabawa w piratów, anioły czy szpital wywołuje spory. Wystarczy, że czteroletnia Lotta nie chce słuchać starszego rodzeństwa... A kim tak naprawdę jest jej Nisiek - przytulanka? Nigdy nie zgadniecie jaka to "rasa" :) Nie ukrywam, że sama nie wpadłabym na stworzenie drzewa naleśnikowego czy wymyślenie różnych rodzajów ciemności. Raczej nie skusiłabym się na skosztowanie lemoniady z piaskiem autorstwa Lotty :) Czy nie macie wrażenia, że Wasze życie bez tej trójki jest nudne? Na pewno uważa tak ciocia Berg, sąsiadka Nymanów, która usłyszała nadzwyczajne pytanie dotyczące swojej lalki Róży. Książka składa się z dwóch części: "Dzieci z ulicy Awanturników" oraz "Lotta z ulicy Awanturników" (w drugiej dziewczynka podejmuje ważną życiową decyzję). Oczywiście polecam czytanie po kolei, ale kiedy moja sześciolatka czyta samodzielnie, robi to wyrywkowo i skupia się na konkretnych przygodach trójki rodzeństwa a nie na ujęciu całościowym. Jedynie rozdziały są dla niej jeszcze zbyt długie - i mimo, że strony często zawierają więcej ilustracji niż tekstu, to wiercipięta nie jest w stanie tyle czasu grzecznie czytać lub słuchać... Czcionka jest idealnej wielkości do samodzielnego czytania, zaś ilustracje charakteryzują się żywymi kolorami i adekwatnością do tekstu. Kilkulatek może śmiało utożsamiać się z bohaterami i ich pomysłami a humor zawarty w tej pozycji będzie działał jeszcze bardziej zachęcająco. Sześciolatce bardzo spodobała się piosenka, którą śpiewa Lotta i obie już ją nucimy :) Zdecydowane plusy? Prosty język, solidna porcja śmiechu, łatwe do zrozumienia dialogi a także mocna strona techniczna książki (twarda oprawa i szycie (a nie klejenie) powodują, że powinna przetrwać choć jedno pokolenie :))

Przeczytaj całą opinię
2017-03-24
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4187841

Lotta jest uparta jak kozioł

Jonas, Mia-Maria i Lotta to rodzeństwo mieszkające wraz rodzicami w niewielkim domku usytuowanym przy ulicy Garncarzy. Jednak ich tatuś twierdzi, że dzieciaki robią taki harmider, że należałoby zmienić nazwę na ulicę Awanturników. "Przygody dzieci z ulicy Awanturników" to zbiorowe wydanie dwóch książek Astrid Lindgren przeznaczonych dla najmłodszych, a mianowicie "Dzieci z ulicy Awanturników" oraz "Lotta z ulicy Awanturników". Chociaż książka opowiada o całej trójce młodych Nymanów to jednak bohaterką pierwszoplanową jest najmłodsza z rodzeństwa, czteroletnia Lotta. Dziewczynka jest dosyć uparta i stara się zawsze postawić na swoim, chociaż często obraca się to przeciwko niej. Na szczęście rodzeństwo jest ze sobą silnie związane, i nawet jeśli starszą dwójkę irytują wybryki Lotty, to jednak jej wybaczają, bo, jak często powtarza Mia, "Ona jest taka słodka". Podobnie jak w innych książkach Astrid Lindgren dorośli stanowią postacie drugoplanowe. Rodzice oraz sąsiadka pani Berg raczej nie wtrącają się w zabawy dzieci, ale gdy wymaga tego potrzeba mali Nymanowie mogą na nich liczyć. Widać to szczególnie w drugiej części książki, kiedy Lotta postanawia odejść z domu i zamieszkać u pani Berg. Starsza pani bez zmrużenia oka przyjmuje czterolatkę pod swój dach, daje jej pokoik w którym dziewczynka będzie mogła zamieszkać i w żaden sposób nie namawia jej na powrót do domu - Lotta sama dochodzi do wniosku, że jednak chce wrócić do rodziców. Podobnie rodzice - dają dziewczynce swobodę (tym bardziej, że u sąsiadki nic jej nie grozi), pozwalają przeżyć pierwszy poważny bunt i samodzielnie zadecydować o swoim losie. W tym fragmencie wyraźnie uwidaczniają się poglądy samej autorki, która przez całe swoje dorosłe życie była orędowniczką tezy, że dzieciom należy się taki sam szacunek jak dorosłym. Bo dziecko to taki sam człowiek jak dorosła osoba. Książeczka jest pięknie wydana - twarda okładka, gruby papier, kolorowe ilustracje autorstwa Ilon Wikland sprawią. że może być ozdobą niejednej dziecięcej biblioteczki. Książka skierowana jest do dzieci w wieku 5-9 lat, a ponieważ napisana jest dosyć dużą czcionką a rozdziały są raczej krótkie może stanowić doskonałą propozycję do samodzielnej lektury dla dziecka.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-14
źródło: http://www.empik.com/p1134655290,ksiazka-p

Jest to pozycja, którą naprawdę warto umieścić w domowej biblioteczce swojego dziecka. W zalewie mnóstwa nie zawsze wartościowych pozycji, lepiej postawić na klasykę, która nie bez powodu od lat podbija serca najmłodszych i ich rodziców. Cała opinia: http://www.kacikzksiazka.pl/2017/03/przygody-dzieci-z-ulicy-awanturnikow.html

Przeczytaj całą opinię
2017-03-13
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4187841

Super

Ogólnie książka według mnie jest genialna. To kolejna pozycja na naszej półeczce, do której z pewnością z ogromną przyjemnością będziemy wracać. Bardzo lubię takie opowiadania. Ciekawe, wesołe i bardzo mądre. Moja Alicja na pewno będzie zachwycona. Ale jestem pewna, że nie tylko ona. Jak tylko nadarzy się okazja - przeczytam te historie mojej młodszej córce. Natalka coraz chętniej słucha czytanych opowieści tuż przed snem, a jej ulubioną tematyką są właśnie przygody dzieci. Tak więc mam już kolejną rewelacyjną książkę w sam raz dla mojego małego urwisa. Obym tylko tym czytaniem nie podsuwała jej pomysłów do kolejnych szalonych zabaw. Ona i tak już ma niesamowitą wyobraźnię. Ale cóż. Zaryzykuję, bo warto. Uważam, że takie książeczki to świetna sprawa i jestem mega szczęśliwa, że ta pozycja trafiła właśnie do nas. A gdy jeszcze dodam, że książeczka ta poza fantastyczną treścią jest także pięknie wydana - zrozumiecie, że lepiej już trafić nie mogłam. Twarda oprawa, lekko chropowate grube kartki wewnątrz, śliczne kolorowe ilustracje i duża, czytelna czcionka. Czy można chcieć więcej? Ja jestem zachwycona i polecam Wam ją gorąco!!!

Przeczytaj całą opinię
2017-02-28
źródło: http://www.empik.com/p1134655290,ksiazka-p

Astrid Lindgren słynie ze specyficznego, lekkiego pokazywania dzieciom ich świata. Jej bohaterowie bawią się, psocą, bywają uparci, mają swoje marzenia, pasje, plany, chcą imponować, mieć kompanów zabawy, burzyć ład narzucony przez surowych dorosłych. Najbardziej rozpoznawalną postacią wykreowaną przez pisarkę jest Pippi Pończoszanka, która w naszym domu w wersji komiksu jest najpopularniejszą książką. Jednak poza nią Lindgren stworzyła bardzo wiele żywych i interesujących dziecięcych postaci. Tym razem opowiem Wam o Jonasie, Mii Marii oraz Lotcie Nymanach. Dzieci razem z rodzicami mieszkają na prowincji przy ul. Garncarzy. Nie wiemy dokładnie jakie to miasteczko, ale musi być niewielkie, ponieważ dzieci same mogą się wyprawiać na rynek, a zieleń mają tuż pod nosem. Ich życie płynie bardzo spokojnie i toczy się wokół zabawy, wyjść do szkoły, sklepu oraz podróży do dziadków i świąt. W takim otoczeniu wydaje się nic nie dziać, życie płynąć bardzo spokojnie i leniwie. Nic bardziej mylnego. Trójka dzieci to wiele pomysłów nie tylko na zabawę, ale psoty. Jonas i Mia Maria bardzo często bawią się razem, ponieważ są starsi. Lotta każdego dnia próbuje się włączyć do ich zabawy. Jest jednak ciągle odtrącana. Jednak z czasem starsze rodzeństwo zaczyna ją akceptować i zapraszać do własnych zajęć. W domu Nymanów wrze niczym w ulu, dlatego tata dzieci stwierdza, że nazwa ulicy jest nieadekwatna. Powinna nazywać się ulicą Awanturników. I tak zostaje w świadomości hałaśliwych i psotnych dzieci, których życie toczy się wokół ich relacji między sobą oraz licznych pomysłów. Rodzice w akcji są ważni, ale pojawiają się bardzo rzadko. Częściej uczestniczką zabaw (pod przymusem) staje się starsza sąsiadka, ciocia Berg, która przechodzących do nich urwisów wita z wielkim uśmiechem, a odchodzących z jeszcze większą radością żegna. Rodzeństwo jest bardzo pomysłowe, a przez to kłopotliwe. Dzieci nie ograniczają się do grzecznej zabawy, ale penetrują odwiedzany teren. Wielkim plusem opowieści Astrid Lindgren jest to, że nie trącą one myszką. Mali bohaterowie co prawda nie mają nowych technologii, nie oglądają telewizji, ale bawią się wspólnie, wpadają na bardzo dziwne pomysły (robienie zastrzyku w zabawie igłą do szycia), mają swoje ulubione zabawki (Lotta ma Niśka), uwielbiają zabawy w domkach czy altankach, marzą o własnym gospodarstwie, mają potrzebę decydowania o własnym stroju. Pisarka traktuje dzieci i ich spojrzenie na świat bardzo poważnie. Są oni tu tak samo ważnymi bohaterami jak dorośli (a nawet ważniejszymi). Dzieci mają swoje problemy i konflikty oraz hierarchię. Młodzi czytelnicy znajdą w książce to, co znają z życia: bardzo pomysłowe dzieci, z którymi trudno się nudzić. Zwykła codzienność jest tu wielką przygodą, a otoczenie wydaje się nieco zaczarowane. Bohaterzy po swojemu próbują zrozumieć świat dorosłych. To oczywiście (przez złą interpretację słów dorosłych) przekształca się w nieumyślne psoty. Największym psotnikiem jest tu oczywiście Lotta. Jako najmłodsza z rodzeństwa ciągle niewiele wie, niewiele może i jeszcze mniej rozumie. To sprawia, że słowa dorosłych odczytuje inaczej niż by tego chcieli sami mówiący. To staje się powodem stania Lotty w deszczu na kupce gnoju, ponieważ chce urosnąć i być tak duża jak Jonas i Mia Maria. Z ciekawości przykleja wędlinę do okna w pociągu. Ma także problem z odróżnieniem rzeczywistości od fantazji, dlatego kiedy śnią jej się złe rzeczy wstaje w bardzo złym humorze, co kończy się jej wyprowadzką z domu. Solidnie oprawioną książkę z bardzo dobrze zszytymi stronami wzbogacono pięknymi ilustracjami przypominającymi klasyczne. Proste, ale żywe kolory, prosta kreska, spory realizm sprawiają, że ilustracje Ilon Wikladn przyciągają wzrok młodych czytelnikom. Dzięki stylistyce opowiadanych historii oraz ilustracji książkę z powodzeniem można czytać przedszkolakom. Bliska im wiekowo Lotta będzie bohaterką, z którą mali czytelnicy będą mogli się identyfikować, a liczne ilustracje pomogą skupić się na czytanym tekście. Wielkim plusem publikacji jest duża czcionka i jej rozmieszczenie. Dzięki temu lekturę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Niedługie rozdziały pozwolą początkującym samodzielnym czytelnikom na samodzielne przeczytanie kolejnych przygód. W książkach Astrid Lindgren zaskakują także bohaterowie dorośli: są bardzo cierpliwi i wyrozumiali dla dzieci. Sposób wychowania odpowiada ideałom obecnie promowanym przez pedagogów. Bohaterzy nie używają tu przemocy. Ich sposobem na wychowanie grzecznych dzieci jest miłość oraz wyrozumiałość. Bardzo podoba mi się ich podejście do swoich pociech. Brak tu nakazów, krzyków, bicia, ustawiania po kątach wyzwisk, których doświadcza wiele dzieci. Nymanowie dostrzegają, że dzieci czasami powinny popełniać błędy i psocić, by się w ten sposób wiele nauczyć. Książkę polecam przedszkolakom oraz uczniom nauczania początkowego.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-10
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4187841

Ach te dzieciaki

"Przygody dzieci z ulicy Awanturników" to zbiorowe wydanie dwóch książek o przygodach małej Lotty: "Dzieci z ulicy Awanturników" oraz "Lotta z ulicy Awanturników". Książka ta zawiera 15 opowiadań o pomysłowych dzieciach z rodziny Nymanów oraz piękne ilustracje autorstwa Ilon Wikland. Główną bohaterką książki "Przygody dzieci z ulicy Awanturników" jest mała, około pięcioletnia Lotta. Dziecko pełne fantazji, uparte i nie raz kapryśne. Lotta jest rówieśnicą mojej córki, pewnie też dlatego od razu dziewczyny się polubiły. Lotta sama oczywiście nie wiele by zdziałała, wiadomo w grupie siła. W codziennych harcach towarzyszą jej jednak starszy brat Jonas i siostra Mia Maria, a czasem również Anna Klara i Totte, czyli cioteczne rodzeństwo Lotty. W takiej gromadce dzieci w różnym wieku nuda nie grozi. Codzienność obfituje w przygody, które dorosłych o gęsią skórkę mogą przyprawić. Opuszczanie pociągu podczas podróży do dziadków, wypadanie z okna, cięcie nowiutkiego swetra, czy też wyprowadzka z domu, to nieliczne przykłady pomysłowości rodzeństwa Nymanów. A wszystko to okraszone sporą dawką humoru. W pierwszej chwili, patrząc na grubość książki oraz stosunek treści do ilustracji mogłoby się wydawać, że "Przygody dzieci z ulicy Awanturników" to książka są dla starszaków, umiejących już czytać. I owszem, z pewnością dzieci posiadające już umiejętność samodzielnego czytania z przyjemnością tę książkę przeczytają. Nie mniej spodoba się ona i młodszym czytelnikom. Powiedziałabym, że tak jak i bohaterowie książki są w różnym wieku, tak i jej czytelnicy, bo i dorośli będą czerpać przyjemność z lektury tej książki. Odniosłam wrażenie, że moja pięciolatka nie do końca jeszcze rozumiała komizm sytuacji, jednak z zaciekawieniem słuchała przygód Lotty i jej rodzeństwa. Ja natomiast co rusz uśmiechałam się, a nawet śmiałam się w głos. Myślę, że książki autorstwa Astrid Lindgren, spod której pióra wyszły takie dzieła jak Dzieci z Bullerbyn czy Pippi Pończoszanka, nie trzeba szczególnie wychwalać. Dorośli wiedzą, czego można się spodziewać po książkach tak znakomitej pisarki, a dzieciom wystarczy poczytać. Zapraszam na bloga, znajdziecie tam sporo zdjęć z książki https://yllla-cowgowiepiszczy.blogspot.com/2017/02/przygody-dzieci-z-ulicy-awanturnikow_20.html

Przeczytaj całą opinię
2017-02-20
źródło: http://www.empik.com/p1134655290,ksiazka-p

Astrid Lindgren to autorka, której nie trzeba specjalnie przedstawiać. Znają ją i uwielbiają zarówno młodzi, jak i nieco starsi czytelnicy w różnych częściach świata, a wszystko za sprawą jej najbardziej znanych utworów, czyli "Dzieci z Bullerbyn" oraz przygód niezwykle pomysłowej, rudowłosej dziewczynki - Pippi Pończoszanki. "Przygody dzieci z ulicy Awanturników" to zdecydowanie mniej popularna książka tej szwedzkiej autorki, ale z pewnością warta poznania. Jonas, Mia Maria i Lotta to rodzeństwo zamieszkujące wraz z rodzicami żółty domek przy niewielkiej uliczce Garncarzy, jednak ze względu na charakter swoich pociech, głowa rodziny miejsce ich zamieszkania nazywa żartobliwie ulicą Awanturników. Nazwa ta mówi już co nieco na temat dzieci państwa Nymanów. Jonas, Mia Maria oraz Lotta nigdy się nie nudzą - ich głowy zawsze pełne są pomysłów na kolejne ekscytujące zabawy, które ku niezadowoleniu ich rodziców nie zawsze są dla nich bezpieczne. O ile urządzanie w dziecięcym pokoju okrętu pirackiego lub gabinetu lekarskiego można uznać za normalne, o tyle wyścigi w wychylaniu się przez otwarte okno z pewnością już do bezpiecznych zabaw nie należy. Dzieciaki rozrabiają na całego, są uparte i niesforne, zwłaszcza Lotta - najmłodsza z rodzeństwa Nymanów. Dziewczynka ciągle pakuje się w kłopoty, ale podobnie jak jej starszemu rodzeństwu, jej wybryki uchodzą na sucho. "Przygody dzieci z ulicy Awanturników" to zbiorowe wydanie dwóch książek, w których główną bohaterką jest trudna do poskromienia Lotta: "Dzieci z ulicy Awanturników" oraz "Lotta z ulicy Awanturników". Książki w oryginale ukazały się kolejno w 1958 i 1961 roku. Ilustracje do książki sporządziła wieloletnia ilustratorka powieści Astrid Lindgren - Ilon Wikland. W czytanych do tej pory książkach Astrid Lindgren niezwykle cenię sobie charakterystyczną dla jej książek sielskość, która obecna jest również w "Przygodach dzieci z ulicy Awanturników". Autorka czerpała inspirację do pisania kolejnych utworów ze swojego niezwykle udanego dzieciństwa w chłopskim gospodarstwie w Näs. Nic więc dziwnego, że jej kolejni bohaterowie wychowywani są przez kochających się rodziców, którym daleko do kłótni i sporów, choćby nawet o sposób wychowania swoich pociech. Jonas, Mia Maria i Lotta zaglądają do wszystkich możliwych kątów, krzyczą i brudzą się na potęgę, ale są to raczej normalne zachowania dla ich wieku, o czym pamiętają ich rodzice. Zdarzają się oczywiście sytuacje, w których państwo Nymanowie zmuszeni są wyznaczyć granice zabaw swoich dzieci, tak by były one bezpieczne. Jonas, Mia Maria i Lotta to, mimo wybuchających między nimi sporów, kochające się i troszczące się o siebie rodzeństwo. Przygody dzieci z ulicy Awanturników to książka, która przypadnie do gustu przede wszystkim dzieciom w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Na kolejnych stronach młody czytelnik będzie świadkiem komicznych sytuacji z udziałem niesfornego rodzeństwa, które nie raz będą w stanie wywołać uśmiech na twarzy. Z Jonasem, Mią Marią i Lottą naprawdę trudno się nudzić. Kto zna inne książki autorki i towarzyszący im humor, wie z pewnością co mam na myśli. http://pozeracz-slow.blogspot.com/2017/02/przygody-dzieci-z-ulicy-awanturnikow.html#more

Przeczytaj całą opinię
2017-03-02
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4187841

AWANTURNICZE PRZYGODY DZIECI

Wydawnictwo Nasza Księgarnia, która w ostatnim czasie wznowiło kilka klasycznych dzieł Astrid Lindgren, idąc za ciosem prezentuje nam kolejną książeczkę mistrzyni opowieści dla dzieci. Tym razem jest to zbiorcze wydanie dwóch krótkich utworów autorki: „Dzieci z ulicy Awanturników" oraz "Lotty z ulicy Awanturników", przedstawiające ciepłe, sentymentalne historie w pięknej szacie graficznej. Ulica Garncarzy byłaby miejscem cichym i spokojnym, gdyby nie jej mieszkańcy. Dlatego też szybko zaskarbiła sobie miano Ulicy Awanturników. A cóż to za mieszkańcy zajmują stojące przy niej domy i co takiego wyczyniają? Otóż za wszystko odpowiedzialna jest trójka rodzeństwa, Jonas, Mia i Lotta. Dzieci hałaśliwe, psotne, awanturnicze wręcz i przepełnione taką wyobraźnią, że rodzice nie mają z nimi chwili spokoju. Szczególnie, gdy przyjdzie im do głowy pytanie, którego nie powinni zadawać na głos, albo też wpadną na pomysł, który potrafi dostarczyć niekoniecznie pozytywnych wrażeń. Jedno pozostaje jednak niezmienne – z tymi dziećmi nie można się nudzić ani przez chwilę! Kiedy czytam takie książki jak te, które pisała Astrid Lindgren, doskonale rozumiem czemu tyle klasycznych utworów dla dzieci przeszło do historii literatury, stając się lekturami obowiązkowymi także dla dorosłych czytelników. Losy Lotty i jej rodzeństwa nie są może tak popularne, jak opus magnum pisarki, „Pipi Pończoszanka”, „Dzieci z Bullerbyn” „Detektyw Blomkvist” czy „Ronja, córka zbójnika”, ale na pewno nie mniej warte poznania niż one. Dwie zawarte tutaj opowieści oferują bowiem wszystko to, czego oczekujemy od utworów tej legendarnej autorki. Są psotne dzieci, są szalone, często niegrzeczne przygody, jest też zwykła codzienność, która okazuje się równie ciekawa, jak to, co mniej zwyczajne… Czego nie ma? Nie ma nudy i infantylności, bo chociaż Lindgren posługuje się tu stylem przeznaczonym dla najmłodszych odbiorców (co dodatkowo podkreśla zarówno duża czcionka, jak i bogactwo ilustracji), to co prezentuje, pozostaje realistyczne i dalekie od naiwności. A przechodząc do tematu wspomnianych ilustracji, to są one po prostu znakomite. Klasyczne w najlepszym znaczeniu tego słowa, realistyczne, jak treść, bajkowe, jak być powinny, barwne, ale nie przesadnie kolorowe, z miejsca wpadają w oko. Ilon Wikladn, autorka, która wykonała rysunki do wielu książek Lindgren, doskonale oddaje ich klimat i uzupełnia całość. Podsumowując: świetna rzecz dla małych, dla większych i tych całkiem dużych. Ponadczasowa i urocza. Nic się nie zestarzała przez blisko 60 lat, jakie minęły od ich premiery, dlatego też polecam bardzo gorąco.

Przeczytaj całą opinię
2017-02-14
źródło: http://www.empik.com/p1134655290,ksiazka-p

Uwielbiam książki Astrid Lindgren. Ta pisarka doskonale wiedziała jak zainteresować dziecko swoim opowiadaniem. Wszystkie historie opisywane przez nią są takie prawdziwe, a jednocześnie nie pozbawione humoru i ciekawych sytuacji. Moja starsza córka ma na swoim koncie już naprawdę całkiem pokaźną kolekcję przeczytanych samodzielnie lektur. A i tak gdy Pani w szkole pytała jaka jest ich ulubiona książka - Alicja od razu powiedziała Pippi Pończoszanka, choć czytała ją już dość dawno. Zazwyczaj dzieciaki w takim momencie wymieniają książkę przeczytaną ostatnio, tak by znać tytuł i wszystkie szczegóły z treści. Tymczasem moje dziecko sięgnęło pamięcią znacznie wcześniej. Bo Pippi wywarła na mojej córce tak wielkie wrażenie, że do tej pory nie może o niej zapomnieć. Oczywiście to nie jedyna książka Astrid Lingdren, którą czytała Ala. Po drodze były jeszcze przygody Madiki z Czerwcowego Wzgórza i Przygody detektywa Blomkvista. I wszystkie te historie bardzo się mojemu dziecku podobały. Dlatego postanowiłam sięgnąć po kolejną ciekawą przygodę tej autorki. Tym razem jej mali bohaterowie zamieszkują ulicę Awanturników :) Każde dziecko jest niezwykle pomysłowe. Nie znam smyka, który nigdy niczego by nie zmalował. Zresztą przyznam Wam się szczerze, że takie spokojne dziecko bez skazy byłoby strasznie nudne. Przecież dzieciństwo to właśnie psoty i poznawanie świata na swój własny sposób. Fakt, rodzice nie zawsze są z tego powodu zachwyceni. Sama niekiedy miałam ochotę powyrywać wszystkie włosy z głowy, gdy na przykład starsza córka mając lat kilka tuż po odnawianiu potraktowała jedną ze ścian tłuczkiem do mięsa. Lub młodsza robiąc porządki w swoim pokoju wysmarowała mi wszystkie ubrania wraz z pościelą kremem natłuszczającym. To oczywiście nie jedyne przypadki, które niemalże wywołały u mnie zawał serca. Ale tak to właśnie z dzieciaczkami jest. Podejrzewam, że nam dawno temu także niewiele brakowało ;) Tak więc książka, o której chce Wam dziś napisać jest właśnie o takich urwisach. Rodzeństwu, które ma milion pomysłów na minutę i stale wymyśla jakieś nowe psoty. A największym nicponiem wśród tych maluchów jest najmniejsza Lotta. To ona postanawia pewnego dnia postać w deszczu w środku gnoju, by nieco urosnąć. Albo pruje robótkę cioci Berg, by samodzielnie uszyć sweterek, z naleśników robi liście, a nawet pewnego dnia postanawia wyprowadzić się z domu. Ta małą urocza dziewczynka nigdy się nie nudzi. Zawsze wymyśli coś nowego. A gdy jeszcze wraz z nią jest jej starsze rodzeństwo! Zabawa nie ma końca. Dzieciaki wymyślają niestworzone rzeczy. Bawią się i psocą ile wlezie. Ale też nikt nie ma do nich o to pretensji. Bo to urocze smyki i nie sposób się na nich złościć. Ich tata nawet martwi się, gdy tylko w domu jest ciut za cicho. Ma wrażenie, że jego kochane dzieciaczki chorują, bo gdy są zdrowe w domu zawsze jest wesoło i głośno. Tradycyjnie już nie będę Wam opisywać wszystkich przygód dzieci z ulicy Awanturników. A wierzcie mi, że jest ich nie mało! Tutaj stale się coś dzieje. Cały czas ktoś coś wymyśla i na okrągło jest głośno i wesoło. Dzieciaki mają dar do dokuczania wszystkim dookoła. a dorośli mają wręcz anielską cierpliwość i niezwykłe wyczucie. Podoba mi się szalenie ich podejście do tych maluchów. Tutaj nikt nikomu nie urządza awantur, nikt niczego nie nakazuje ani nic takiego. Tutaj starsi pozwalają młodszym uczyć się na błędach. Nie jest to takie typowe bezstresowe wychowanie, które swego czasu stało się tak popularne w niektórych domach. Gdy maluch coś zbroi ma karę i już. Tutaj po prostu rodzice starają się podchodzić do wszystkiego z rozsądkiem i wyczuciem. A maluchy mają szansę popełniać błędy i z takich lekcji wyciągać stosowne wnioski. Ogólnie książka według mnie jest genialna. To kolejna pozycja na naszej półeczce, do której z pewnością z ogromną przyjemnością będziemy wracać. Bardzo lubię takie opowiadania. Ciekawe, wesołe i bardzo mądre. Moja Alicja na pewno będzie zachwycona. Ale jestem pewna, że nie tylko ona. Jak tylko nadarzy się okazja - przeczytam te historie mojej młodszej córce. Natalka coraz chętniej słucha czytanych opowieści tuż przed snem, a jej ulubioną tematyką są właśnie przygody dzieci. Tak więc mam już kolejną rewelacyjną książkę w sam raz dla mojego małego urwisa. Obym tylko tym czytaniem nie podsuwała jej pomysłów do kolejnych szalonych zabaw. Ona i tak już ma niesamowitą wyobraźnię. Ale cóż. Zaryzykuję, bo warto. Uważam, że takie książeczki to świetna sprawa i jestem mega szczęśliwa, że ta pozycja trafiła właśnie do nas. A gdy jeszcze dodam, że książeczka ta poza fantastyczną treścią jest także pięknie wydana - zrozumiecie, że lepiej już trafić nie mogłam. Twarda oprawa, lekko chropowate grube kartki wewnątrz, śliczne kolorowe ilustracje i duża, czytelna czcionka. Czy można chcieć więcej? Ja jestem zachwycona i polecam Wam ją gorąco!!!

Przeczytaj całą opinię
2017-02-28
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4187841

"Przygody dzieci z ulicy Awanturników" to zbiorowe wydanie dwóch książek o przygodach małej Lotty: "Dzieci z ulicy Awanturników" oraz "Lotta z ulicy Awanturników". Książka ta zawiera 15 opowiadań o pomysłowych dzieciach z rodziny Nymanów oraz piękne ilustracje autorstwa Ilon Wikland. Główną bohaterką książki "Przygody dzieci z ulicy Awanturników" jest mała, około pięcioletnia Lotta. Dziecko pełne fantazji, uparte i nie raz kapryśne. Lotta jest rówieśnicą mojej córki, pewnie też dlatego od razu dziewczyny się polubiły. Lotta sama oczywiście nie wiele by zdziałała, wiadomo w grupie siła. W codziennych harcach towarzyszą jej jednak starszy brat Jonas i siostra Mia Maria, a czasem również Anna Klara i Totte, czyli cioteczne rodzeństwo Lotty. W takiej gromadce dzieci w różnym wieku nuda nie grozi. Codzienność obfituje w przygody, które dorosłych o gęsią skórkę mogą przyprawić. Opuszczanie pociągu podczas podróży do dziadków, wypadanie z okna, cięcie nowiutkiego swetra, czy też wyprowadzka z domu, to nieliczne przykłady pomysłowości rodzeństwa Nymanów. A wszystko to okraszone sporą dawką humoru. W pierwszej chwili, patrząc na grubość książki oraz stosunek treści do ilustracji mogłoby się wydawać, że "Przygody dzieci z ulicy Awanturników" to książka są dla starszaków, umiejących już czytać. I owszem, z pewnością dzieci posiadające już umiejętność samodzielnego czytania z przyjemnością tę książkę przeczytają. Nie mniej spodoba się ona i młodszym czytelnikom. Powiedziałabym, że tak jak i bohaterowie książki są w różnym wieku, tak i jej czytelnicy, bo i dorośli będą czerpać przyjemność z lektury tej książki. Odniosłam wrażenie, że moja pięciolatka nie do końca jeszcze rozumiała komizm sytuacji, jednak z zaciekawieniem słuchała przygód Lotty i jej rodzeństwa. Ja natomiast co rusz uśmiechałam się, a nawet śmiałam się w głos. Myślę, że książki autorstwa Astrid Lindgren, spod której pióra wyszły takie dzieła jak Dzieci z Bullerbyn czy Pippi Pończoszanka, nie trzeba szczególnie wychwalać. Dorośli wiedzą, czego można się spodziewać po książkach tak znakomitej pisarki, a dzieciom wystarczy poczytać. Zapraszam na bloga, znajdziecie tam sporo zdjęć z książki https://yllla-cowgowiepiszczy.blogspot.com/2017/02/przygody-dzieci-z-ulicy-awanturnikow_20.html

Przeczytaj całą opinię
2017-02-20
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4187841
z 2