Signum Sanguinem. Mrok

Revamped. Strony czarno-białe

Wydanie
Ridero IT Solutions, Warszawa, .
Liczba stron
214
Wymiary
148,0 × 210,0 cm
Oprawa
miękka
ISBN
9788381266017
Język
polski
więcej detali

Wszystkie wydania w oprawie miękkiej (2)

  Tytuł Wydanie Stron Cena
Signum Sanguinem. Mrok Revamped. Strony czarno-białe
2018, Ridero IT Solutions
214
43,01
Signum Sanguinem Mrok
2015, Novae Res
256

Pokaż też wydania niedostępne (1)

Kategorie

Opis książki

Jojo jest inny i za wszelką cenę stara się to ukryć, jednak dar telestezji wcale mu tego nie ułatwia. Chłopak miewa okropne i bolesne wizje, problem z odróżnieniem własnych koszmarów od rzeczywistości. A może nic ich od siebie nie odróżnia? W międzyczasie na drodze Jojo stają Naznaczeni, którzy twierdzą, że potrafią odnaleźć Zagubionych. Co kryje się za zaginięciami mieszkańców Auditum? Prawda jest mroczniejsza, niż można by przypuszczać, a oddech diabła staje się coraz bardziej wyczuwalny…

Opinie czytelników

(3.17)
18 ocen, w tym
6 opinii
5
1
4
2
3
3
2
0
1
0
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Recenzję można przeczytać tutaj: http://mythousandsoflives.blogspot.com/2016/03/852-evanna-shamrock-signum-sanguinem.html

Przeczytaj całą opinię
2016-04-24
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/253156

"Znak krwi" to świetny tytuł. Debiutanckie dzieło Evanny Shamrock przyciągnęło mnie właśnie dzięki niemu. Spodziewałam się bestialskiego thrillera, a natrafiłam na pełen niedopowiedzeń kryminał - w końcu pierwsza część sagi. Ale czego się dowiedziałam (i co mogę zdradzić): głównym bohaterem jest Jojo, chłopak-zwierzątko, który pomieszkuje w opuszczonych kamienicach i ucieka przed ludźmi, przeskakując mury. Jego pustelniczy żywot przerywają samobójstwa mieszkańców miasta i spotkania z grupką nastolatków, którzy wydają się w jakiś sposób ze sobą powiązani... Są to Kamil, Eliasz, Aggie i Maks. I tu ogromny plus dla autorki. Jej postacie są tak dobrze zarysowane, że zapamiętuje się je natychmiast; nie sposób ich pomylić. Każde z nich zostało związane z jakimś kolorem, co w ciekawy sposób dodaje symboliki książce. Powieść pełna jest opuszczonych miejsc, co nadaje jej specyficzny klimat. Sceny na torach, w cegielni czy podziemiu katedry należą według mnie do najlepszych. Jeśli ktoś lubi nawiązania do kultury łacińskiej, bez wątpienia spodoba mu się ta książka. Mnie osobiście zachwycił cytat indyjskiego poety Tagore'a, jakim została rozpoczęta. W ogóle autorka lubuje się w cytatach. Niemal na każdej stronie Signum Sanguinem znajdziemy jakieś zdanie, które możnaby oprawić w cudzysłów i włożyć do książki z sentencjami. Poza tym książka jest zwięzła, pozbawiona zbędnych przymiotników. Do setnej strony czyta się ją spokojnie; potem tempo akcji narasta w taki sposób, że nie sposób odłożyć jej przed końcem. Ostatnie strony zostały przeze mnie połknięte, a nie przeczytane. Z niecierpliwością czekam na drugą część - liczę na rozwinięcie losów Jojo i wytłumaczenie wątku zdolności paranormalnych bohaterów.

Przeczytaj całą opinię
2015-11-28
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/253156

W ostatnich miesiącach, a może nawet latach rzadko bywały okazję, kiedy to mogłam zagłębić się w powieść, która oferowała mi zagadnienia z gatunku fantasy. Jest to przede wszystkim wina braku czasu wynikającego z ciągłej nauki. Sama się sobie dziwię, że potrafiłam wytrzymać tyle czasu bez przeczytania jakiejkolwiek książki fantasy. Rozpoczynając swoją przygodę z książkami tylko i wyłącznie interesowały mnie te, które mieściły się w ramach tego gatunku. Pragnę przedstawić moim Czytelnikom w dzisiejszym poście książkę o dość dziwnym tytule "Signum Sanguinem", która miała stanowić dla mnie przyjemną odskocznie od literatury z którą w ostatnich miesiącach czytałam. Warto również wiedzieć, że zbytnio nie zastanawiałam się nad tą książką. Stąd też moje oczekiwania co do niej były wręcz zerowe. Mój wybór kierowałam tym, iż przypisano jej łatkę /fantastyki/. Czy taki spontaniczny wybór wyszedł mi na dobre? Opis fabuły, który znajduje się na okładce niewiele nam mówi. Dostajemy informacje o miejscu akcji, o mieście, które nosi wdzięczną nazwę Auditum. Nie jest to zwyczajne miasto. Od kilku dobrych lat dzieją się w nim dość dziwne i budzące grozę wśród jego mieszkańców rzeczy. Ludzie, zwłaszcza nastolatkowie znikają bezpowrotnie. Punktem kulminacyjnym wydarzeń zdaje się stanowić samobójstwo, które dodatkowo wstrząsa mieszkańcami Audiutum i utwierdza ich w przekonaniu iż w ich okolicy coś jest nie tak. Tworzą się dwie grupy ludzi. Jedni z nich wierzą, że wszystkie te wydarzenie nie są ze sobą połączone. Natomiast drudzy są świecie przekonani, że z pewnością nie jest to przypadek i zdarzenia, którymi są świadkami muszą się w jakiś sposób wiązać. Któż z nich ma rację? Głównym bohaterem książki jest 17-nastoletni Jojo niemający nikogo bliskiego oprócz swojego kota. Stara się trzymać od ludzi z daleka i pomieszkuje w ruinach starych domostw. Nastolatek ukrywa jeden ze swoich wielkich sekretów i z pewnością to stanowi główną przyczyną nienawiści do ludzi i trzymania się od nich z daleka. Całe jego życie zmienia się pod wpływem wizji, które zaczynają go coraz częściej nękać. Spotyka na swojej drodze grupę ludzi, którzy również zdają się być dziwni, inni co on i tak jak Jojo, chcą odkryć tajemnice masowych zniknięć nastolatków. Od Jojo zależy czy zdecyduje się pomóc, czy skaże się na śmierć... Prawda jest taka, że nie miałam pojęcia w jaki sposób należałoby przybliżyć Wam fabułę tej powieści, gdyż po przeczytaniu tej pozycji sama nie wiem o co w niej właściwie chodziło. Zdecydowanie jest to książka niekonwencjonalna i już na wstępie muszę przekazać Wam informację iż nie każdemu przypadnie ona do gustu. Jednak ja zapisuje się do grupy tych osób, dla których ta książka była dziwnym, ale przede wszystkim przyjemnym i nowym doświadczeniem, którego ani przez chwilę nie pożałowałam. Styl pisania Evanny Shamrock stoi na przyzwoitym poziomie. Co to oznacza? Jej pióro jest wyrobione dostatecznie dobrze, żeby zachęcić czytelnika, a przede wszystkim zaintrygować go przedstawionymi wydarzeniami na tyle dobrze, aby chciał on czytać i poznawać coraz to nowe sekrety jakie skrywa książka i jej główny bohater. Autorka z każdą kolejną stroną coraz bardziej zachęcała mnie do poznania jej całościowego zamysłu. Muszę również przyznać, że były momenty trudne, gdyż Shamrock momentami po prostu zrywała z jednym wątkiem i błyskawicznie przeskakiwała na następny zostawiając mnie z myślami pełnymi wątpliwości. W pewnym momencie naprawdę nie wiedziałam, który wątek jest tym głównym wątkiem i na czym powinnam najbardziej się skupić. Było to rozpraszająca, jednak w ostateczności całość odbieram jak najbardziej na plus, gdyż pomimo tego całego mętliku i chaosu debiut tej młodej pisarki miał coś w sobie. Myślę, że przede wszystkim chodzi tu o klimat, oraz o aurę pewnej tajemniczości i mistyki, którą bardzo sobie cenie zwłaszcza w książka fantasy. Chwała autorce i Wydawnictwu za wprowadzenie krótkich rozdziałów, oraz ich tytułów! Zauważyłam, że coraz rzadziej można spotkać się z tak bardzo potrzebnym i pożądanym przez nas Czytelników rozwiązaniem. Ciekawym urozmaiceniem są również rysunki, prawdopodobnie wykonane przez samą autorkę utrzymane w stylu mangi. Bardzo szanuje również życiowe cytaty, których w tej książce było sporo i które wielokrotnie zmuszały mnie do refleksji. Kończąc moje wypociny, chciałabym Was poinformować, że debiut tej 19-letniej autorki być może nie zwali Was z nóg, ale jeżeli oczekujecie czegoś lekkiego, czegoś co posiada barwnych bohaterów i ciekawą choć miejscami chaotyczną fabułę to zapraszam Was w takim razie do lektury "Signum Sanguinem". Osobiście czekam na dalsze poczynania autorki i deklaruję, że z chęcią przeczytam jej kolejną książkę.

Przeczytaj całą opinię
2015-06-17
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/253156

Ta powieść jest bardzo niekonwencjonalna. Wymyka się spod jarzma dzisiejszych schematów, które wręcz każą pisać wszystko pod linijkę powieści dystopijnej. (Nasz – i nie tylko nasz – rynek zalewają powieści postapokaliptyczne!) „Signum Sanguinem. Mrok” czyta się łatwiej, znając realia światów Stephena Kinga (mnogość bohaterów – „Pod kopułą”, „Sklepik z marzeniami”), H.P. Lovecrafta (mroczny klimat – „Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści”), Fiodora Dostojewskiego (psychologiczne spojrzenie na postacie – „Zbrodnia i kara”) oraz wiedząc, że to dopiero pierwsza część cyklu „Signum Sanguinem” (obym poznał odpowiedzi na większość pytań, które mnie nurtują, bo zwariuję). Czytałem gdzieś o zainteresowaniach autorki dot. badań nad ludzkich umysłem. Wiem, że dziś każdy z nas sam woli wystawić innym opinię, ja też lubię to robić. Tutaj natomiast mam naszkicowane portrety bohaterów (przynajmniej większości – w książce, natomiast na oficjalnej stronie pani Shamrock można znaleźć charakterystyki głównych bohaterów – interesujący pomysł!). Zastanawiałem się nad tym, jak Naznaczeni się poznali i co sprawiło, że w ogóle ze sobą współpracują, skoro są tak różni (oczywiście poza tym, co potrafią). Żałuję, że nakreślone zostały sylwetki głównie trzech chłopców – Jojo, Kamila i Eliego. (Ekscentryczni panowie…). Chciałbym też poznać rodzeństwo – Aggie i Maksa oraz pozostałych. Liczę na to, że dowiem się o nich więcej w niedługim czasie. Czasem miałem wrażenie, że książkę składano z oddzielnych fragmentów. Dla czytelników wolących ścisłą akcję takie przeskoki mogą być nieco chaotyczne, oby 40% Polaków (TYLKO. Pożal się, Boże!) czytających książki potrafiło jeszcze myśleć nieschematycznie. Dzisiaj mnogość pisarzy oferuje nam teksty, w których jakieś ¾ treści to dialogi. „Signum Sanguinem” odbiega od tego, proponując barwne opisy miasta, jakim jest Auditum, oraz sytuacji i przeżyć – szczególnie protagonisty, Jojo. To mnie zaskoczyło, ale też ucieszyło – w końcu po to się pisze – by pobudzać wyobraźnię. Książkę, pomimo tych opisów, czyta się szybko. Zazdroszczę lekkiego pióra. Elementem książki są też ilustracje Autorki. Intrygujące. Zdecydowanie styl mangowy, lecz to niczego powieści nie ujmuje, a wręcz dodaje. Szkice pozwalają spojrzeć na bohaterów oczyma pisarki. „Signum Sanguinem” ma jakiś potencjał. Debiuty debiutami, ale żaden z pisarzy nie jest Jezusem, który cudownie przejdzie przez drzwi (rynku książkowego). I nie mówię tu o „bestsellerach”, o których większość ludzi dowiaduje się, gdy ukaże się ekranizacja danej powieści. Do prawdziwego sukcesu trzeba dojrzeć, wejść na szczyt o własnych siłach, dzięki ciężkiej pracy. Tego życzę Autorce.   

Przeczytaj całą opinię
2015-05-26
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/253156

"Signum Sanguinem. Mrok" to dla mnie książka nie do końca wiadomo o czym. Jednak dzięki niej wiemy, jak wygląda życie człowieka skrywającego tajemnice, która za żadne skarby świata nie może wyjść na światło dzienne. Napisana łatwym i przejrzystym językiem, jednak pozostawia wrażenie niedokończonej i mocno niedopracowanej. Pełna recenzja: http://biblioteczka-blanki.blogspot.com/2015/05/31-evanna-shamrock-signum-sanguinem-mrok.html

Przeczytaj całą opinię
2015-05-20
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/253156

Debiuty są niezwykle ciężkie do recenzji. Z jednej strony nie chce się gasić autora i mówić, że jego utwór nie jest dobry, a z drugiej strony trzeba zaznaczyć błędy i zasugerować możliwość ich poprawy. Należy pamiętać, że debiut wcale nie musi zaraz zagwarantować nam miliona sprzedanych egzemplarzy i międzynarodowej kariery. Często dopiero późniejsze powieści dają nam to, o czym cały czas marzyliśmy, do tego świetnym przykładem są osoby, o których świat dowiedział się dopiero po ich śmierci (najtragiczniejsze z wyjść). Tak czy inaczej, chciałam przez to powiedzieć, że nawet jeśli czyjaś pierwsza książka nie zostanie pozytywnie odebrana nie oznacza to końca kariery. Cieszę się, że wydawnictwa takie jak Novae Res dają szansę młodym artystom. "Signum Sanguinem. Mrok" Evanny Shamrock byłby bardzo ciekawą książką, gdybym ją rozumiała... Wiem jaki był zamysł i koncepcja utworu, jednak przez większość książki nie miałam pojęcia o czym czytam, między innymi dlatego tak długo zajęło mi dobrnięcie do końca, prawie dwa tygodnie się z nią męczyłam, sprawdzając co jest przyczyną mojego niezrozumienia. Ale zacznijmy od początku. Najpierw kilka słów o autorce: miłośniczka muzyki irlandzkiej, baśniowych obrazów Studia Ghibli i Madhouse, zagadnień prawa oraz psychologii, pieszych wycieczek i gór. W wolnych chwilach zajmuje się szkicowaniem i grafiką komputerową. Z jej pasji do pisania narodziła się powieść Signum Sanguinem. Znalazłam nawet pewien profil na Deviantart'cie z podobnym nickiem, jednak nie umiałam stwierdzić czy jest to ta sama osoba. Evanna Shamrock to na pewno bardzo ciekawy pseudonim, chętnie dowiedziałabym się jaka jest jego historia i co oznacza dla autorki. Tak na prawdę to nie wiem o czym jest "Signum Sanguinem. Mrok". Z opisu wynika, że głównym wydarzeniem w powieści powinna być ta 'tajemnicza śmierć' i to ona powinna być w centrum, jednak wydaje mi się, że została troszeczkę pominięta i wydawała się być tylko tłem. Podobnie jest z innymi przygodami. Mam wrażenie, że autorka chciała wprowadzić dużo tajemnic i niedopowiedzeń, ale nie wyjaśniła później o co tak na prawdę chodziło. Zamysł kompozycyjny był jak najbardziej ciekawy, ale nadmiar niedokończonych myśli wprowadził lekki zamęt, przez co nie udawało mi się skupić wystarczająco dużo uwagi. Bohaterowie są niezwykle tajemniczy i zagadkowi. Już od pierwszej strony rzucani jesteśmy w wir zdarzeń. Postacie pojawiają się i znikają, ale zdołałam wyodrębnić trzy: Jojo, Kamil i Eliasz. Powiem szczerze, że ich życiorysy mi się mieszają, więc nie jestem w stanie ich opisać. W każdym razie panowie mają pełne prawo stać się bożyszczami tysiąca nastolatek w Polsce. Na pewno atutem powieści jest lekki styl. Wszystko napisane jest prostym językiem. Do tego książka pełna jest złotych myśli, które nadawałyby się do przywieszenia nad łóżkiem, jednak nie zapisałam żadnego z nich, ponieważ książkę czytałam głównie w podróży lub w poczekalni u doktora. Musicie sami sięgnąć i się przekonać. Dodatkowym plusem są krótkie rozdziały, które w chociaż minimalnym stopniu porządkują powieść. Łatwo jest przez to wrócić do poprzednich wątków. Całość okraszają bardzo ładne ilustracje, które pomagają w budowaniu nastroju. Przyjemnie jest czasem zatrzymać się i popatrzeć. "Signum Sanguinem. Mrok" nie jest idealny, ale na pewno trzeba mu dać szansę. Pomimo pewnych zakłóceń w fabule i lekkiego chaosu, jest ciekawie poprowadzony. Fantastyka z nutką grozy - to chyba najlepiej podsumowywałoby tę powieść. Polecam młodzieży, która dopiero zaczyna swoją przygodę z fantastyką i osobom, które lubią same uporządkować fabułę i złożyć ją w zgodną całość. Debiut uważam, za częściowo udany i życzę sukcesów! http://wirtualna-kultura.blogspot.com/

Przeczytaj całą opinię
2015-04-27
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/253156