Tak sobie myślę…

Wydanie
Literackie, Kraków, .
Liczba stron
286
Wymiary
14,0 × 20,1 cm
Oprawa
Twarda
ISBN
9788308049570
Waga
0,52 kg
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Najbardziej oczekiwana książka roku! Jerzy Stuhr znów pisze! Wydawnictwo towarzyszy znanemu aktorowi w kontynuowaniu pracy literackiej. Po historiach rodzinnych – wyznania osobiste, z trudnego czasu dla aktora. Gdy jesienią 2011 roku pojawiła się informacja o poważnej chorobie Jerzego Stuhra, cała Polska wstrzymała oddech. Uwielbiany przez publiczność aktor rozpoczął walkę o życie... i zaczął pisać. W zeszycie podarowanym przez córkę niemal każdego dnia, w szpitalu i w domu, w każdej wolnej chwili spisywał swoje myśli, refleksje i obserwacje. Tak powstał niezwykły dziennik, który jest nie tylko zapisem walki, ale też świadectwem miłości do życia. We wszelkich jego przejawach. Jerzy Stuhr komentuje w "Tak sobie myślę..." aktualne wydarzenia polityczne w Polsce i Europie, czasem z przekąsem, a czasem bardzo serio śledzi wydarzenia sportowe. Ale najwięcej miejsca poświęca kulturze. Pisze o swej karierze i swej aktorskiej misji, zastanawia się, co to znaczy być aktorem we współczesnym świecie. Momentami zamienia się nawet w krytyka filmowego i dogłębnie analizuje oglądane filmy. A choroba? Oczywiście jest, ale jakby w tle. Jerzego Stuhra najbardziej zajmuje to, co za szpitalnymi oknami. Im bliżej końca książki, tym coraz dłuższe odstępy między notatkami. Zaznacza się w ten sposób powrót aktora do życia zawodowego, a tym samym zbliża się do końca ta niezwykła rozmowa Jerzego Stuhra z samym sobą i czytelnikiem równocześnie. O autorze Jerzy Stuhr – (ur. 1947 r.) jeden z najpopularniejszych i najbardziej wszechstronnych aktorów polskich, reżyser filmowy i teatralny, w latach 1972-1991 związany z krakowskim Teatrem Starym, wykładowca krakowskiej PWST i rektor tej uczelni, jest laureatem wielu prestiżowych nagród, członek Europejskiej Akademii Filmowej przyznającej Felixy.

Opinie czytelników

(brak)
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Nie trzeba nikomu przedstawiać tego genialnego aktora. Zawsze bardzo lubiłam Pana Stuhra za talent, uśmiech, głos. Dzięki tej książce jeszcze bardziej go doceniłam również jako człowieka. Jego silny charakter, opinie i poglądy. Niesamowity i niezwykle inteligentny, wrażliwy człowiek.

Przeczytaj całą opinię
2017-02-03
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/139415

Taks sobie myślę -czyli diariusz pacjenta

Życie człowieka usłane jest wzlotami i upadkami, przy czym jego los zależy od wielu czynników, wśród których jednym z najważniejszych jest jego zdrowie. Powszechnie przyjmuje się, iż choroba jest najgorszym z czynników, które mogą dotknąć człowieka, zwłaszcza jeżeli jest to choroba o podstępnym przebiegu klinicznym, tak jak choroby onkologiczne. Dlatego też potocznie mówi się, iż choroby nie życzy się najgorszemu wrogowi. Niestety życzenie pozostawania w dobrym zdrowiu staje się płonne, gdyż w praktyce każdy z nas przechodził drobne zaburzenia zdrowia, mniej lub bardziej uciążliwych i niebezpiecznych dla życia ludzkiego. W takich stanach towarzyszyła nam często książka, która w ten trudny okres miała stanowić antidotum na lepsze samopoczucie. Nie od dziś wiadomo, że w powrocie do pełni sprawności pomaga jasny umysł, który można pobudzać między innymi poprzez czytanie Książek.Czytanie Książek pozwala chorym na chwilę zapomnienia, unoszenie się w świecie wolnym od trosk, imaginowaniu własnej idylli. Takie założenia mają rzeczywiście swoją rację bytu o ile po pierwsze stan chorobowy pozwala na czytanie i po drugie jeżeli ich treści są obierane we właściwy sposób, mówiąc kolokwialnie nie dołują czytelnika, który zmaga się ze swoimi problemami zdrowotnymi. Niestety w chorobie, której przebieg dostarcza cierpienia, nie rokuje na szybką poprawę lub grozi śmiercią, czytanie staje się nie realne. Tym bardziej nie realne jest w takim stanie czytanie o walce z taką właśnie chorobą. Rodzą się więc pytania, czy możliwe jest opisanie trudów walki o zdrowie, które w swojej istocie są walką o najwyższe dobro – życie przez osobę która z taką walka się zmaga i czy w końcu lektura takiej pozycji będzie interesująca nie tylko dla zdrowych ale tych dotkniętych chorobą?Okazuje się, że jest to możliwe, co więcej zostało to już dokonane i to nie przez wielkiego formatu literata, a artysta, zresztą świetnego aktora i reżysera, a zarazem chorego onkologicznie pacjenta. Autor w swojej książce ukazał śmiertelną chorobę i jej przechodzenie od innej strony, bez zbędnego buntu i rozczulania się z osobistego dramatu, za to z ogromem pozytywnej wiary i energii na jej przezwyciężenie. W tej książce praktycznie każde zdanie wzrusza niemal do łez, a nawet w ten sam sposób bawi, to co zaskakuje, że Autor, będący jednocześnie chorym, potrafił w tej chorobie znaleźć jej pozytywy. Wyznacza nowy kierunek leczenia i podejścia do choroby, o której można mówić w sposób nie przynoszący uczucia bezradności, co więcej nie wyłączający chorego z codziennej egzystencji z bliskimi nam sercu osobami i sprawami, bo tylko wiara i aktywność pozwala osiągnąć sukces w życiu, którego częścią jest także stan pozostawania w chorobie.Życząc Czytelnikom samych zdrowych dni, nie tylko tej wiosny, ale także na innych pór roku i lat, zapraszam do lektury .ijednocześnie dziękuję Autorowi za ukazanie drogi, jak walczyć z choroba onkologiczną za pomocą książki.

Przeczytaj całą opinię
2014-06-24
źródło: http://www.empik.com/p1085476209,ksiazka-p

Nie wiem czym tu się ludzie zachwycają... Książka jest może i dobrze pisana, ale pesymistyczna i trudno przez nią przebrnąć.

Przeczytaj całą opinię
2017-01-29
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/139415

Ech..

Rewelacyjna książka przeczytana jednym tchem. Zachęcam do lektury. Niektóre tematy przedstawione w zabawny sposób, na parę spraw spoglądam teraz inaczej. Gorąco polecam.

Przeczytaj całą opinię
2014-03-13
źródło: http://www.empik.com/p1085476209,ksiazka-p

Moje odczucia po przesłuchaniu tej książki w audiobooku są wręcz IDENTYCZNE, jak w opinii wyrażonej poniżej przez użytkowniczkę naszego serwisu: ChicaDeAyer To wspaniały, wręcz cudowny komentarz-recenzja tej książki, tak znakomity, że nie potrafiłbym tego napisać lepiej. ChicaDeAyer - brawo, brawo i jeszcze raz brawo. Mamy do czynienia w przypadku tej książki z naprawdę paskudnym przypadkiem nadużywania autorytetu. Ktoś bardzo znany, bardzo wysokiej klasy aktor, reżyser i artysta zamiast skupić się na tym, na czym się zna, czyli na sztuce teatralnej i filmowej, zamiast ograniczyć się do opowiedzenia o swoim życiu - wykorzystuje swój autorytet publiczny do opowiadania poprawnopolitycznych farmazonów i wygłaszania z uporem godnej lepszej sprawy swoich poglądów politycznych, do których ma prawo prywatnie, ale nie jako znawca, nadużywając swojego autorytetu. Do pisania tonem autorytarnym o sprawach, na których się nie zna - wybitny aktor moralnego prawa nie ma. Nawiązując do książki „100 zabobonów” autorstwa Bocheńskiego - mamy oto ilustrację zabobonów zawartych pod hasłami: „autorytet”, „intelektualista”. Jak Panu nie wstyd, panie Stuhr, zważywszy na to jak bardzo byłaby to udana książka, gdyby się Pan ograniczył do opowiadania o sobie i sprawach na których się Pan zna, a nie prowadził propagandy politycznej. A jest Pan doprawdy artystą i znawcą sztuki najwyższej klasy. (Witold Lisek - widzę jeszcze mocniejszy komentarz i też trudno się z nim nie zgodzić merytorycznie, niemniej warto czasem poprzebierać w słowach).

Przeczytaj całą opinię
2017-01-16
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/139415

Nie zachwyciła mnie.

Przeczytaj całą opinię
2016-09-22
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/139415

Książka a właściwie zapiski p. Stuhra z okresu choroby była prawdziwe do momentu, kiedy okazało się, że zostaną opublikowane. Osoby piszące pamiętnik do tzw. szuflady, mają przekonanie, że nie ujrzy on "światła dziennego" dlatego też mają odwagę aby wyjawić w nim najgłębiej skrywane troski, pragnienia, żale. W pewnym momencie zabrakło mi w tej książce autentyzmu, tej odwagi. Zapiski p. Stuhra, to zapewne jakaś forma autoterapii w ciężkiej chorobie, z pewnością potrzebna do oderwania myśli od lęku i ciągłego strachu; przed tym co najgorsze, przed śmiercią, a przecież życia nigdy dość. Niemniej jednak chylę czoła przed wielkim aktorem; wielkim człowiekiem.

Przeczytaj całą opinię
2016-09-14
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/139415

Złapałam "Tak sobie myślę..." Stuhra z zaprzyjaźnionej półki z książkami. Już od dawna chciałam przeczytać jakąś jego książkę, ale jak dotąd nie było okazji. Początkowo zachwycił mnie styl Pana Jerzego, jego dystans do samego siebie i tego co wokół niego się dzieje. Jego refleksje i przemyślenia. Pierwsza część była naprawdę ciekawa, bo pisana tylko dla siebie. Niestety od momentu kiedy zapadła decyzja wydania tych zapisków, a zapadła mniej więcej w połowie sześciomiesięcznego okresu walki z chorobą, zmieniło się pisanie Pana Jerzego. Zaczęło się robić mentorsko, moralizatorsko. Ale mimo wszystko warto przeczytać i poznać Jerzego Stuhra od nieco innej strony :)

Przeczytaj całą opinię
2016-07-22
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/139415

Nie zdzierżyłam. A szkoda.

Przeczytaj całą opinię
2016-04-26
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/139415

Dziennik choroby pana Jerzego Stuhra jest pozycją, w której można doszukać się wielu ciekawych informacji o kondycji dzisiejszego świata kultury czy polityki, ponieważ wbrew nazwie podtytułu, o chorobie autora nie wspomina się tu prawie nic. Jerzy Stuhr występuję w swoim dzienniku, jak przystało na aktora, w wielu rolach, jest również: profesorem, rektorem, mężem, ojcem, dziadkiem, inteligentem, przyjacielem, reżyserem, pisarzem, scenarzystą, komentatorem, czasem politykiem, i wreszcie zwykłym człowiekiem, w dodatku chorym na raka. Możemy obserwować przemyślenia pana Jerzego, który interpretuje świat przechodząc z jednej roli na drugą. Jak przedstawiciel współczesnej inteligencji ma odwagę skrytykować wielu polityków, osoby publiczne, reżyserów, aktorów. Obnaża absurdy dzisiejszego świata, otwarcie mówi co mu się nie podoba, co go boli. Z pogardą odnosi się do polskich celebrytów, którzy z prawdziwą sztuką nie mają nic wspólnego. Krytykuje również kondycję polskiego teatru i filmu, ubolewa nad marnością tematów i realizacją kolejnych filmowych czy teatralnych przedsięwzięć. Autor dziennika przedstawia również wyjątkową postawę względem swojej choroby, którą przyjmuje z pokorą. Solidaryzuje się z innymi chorymi. Motywuje siebie i innych do walki. Wielkim wsparciem w chorobie dla pana Jerzego była rodzina, która, co sam wielokrotnie w książce zaznaczył, jest czymś najważniejszym w życiu każdego człowieka. Książkę warto przeczytać, jako pozycję pisaną piękną polszczyzną, pełną emocjonalności, życiowej prawdy i nieograniczonego niczym apetytu na życie bohatera i autora książki. Zdrowia Panie Jerzy! k. podtekstem.blog.pl

Przeczytaj całą opinię
2016-04-10
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/139415
z 19