Z mgły zrodzony

Wydanie
Mag, Warszawa, .
Liczba stron
672
Wymiary
14,0 × 22,0 cm
Oprawa
Twarda
ISBN
9788374805537
Waga
0,71 kg
Język
polski
więcej detali

Wszystkie wydania w oprawie twardej (2)

  Tytuł Wydanie Stron Cena
Z mgły zrodzony
2016, Biblioteka Akustyczna
1
Z mgły zrodzony
2015, Mag
672

Pokaż też wydania niedostępne (2)

Kategorie

Opis książki

Przez tysiąc lat popiół zasypywał kraj, nie kwitły kwiaty. Przez tysiąc lat skaa wiedli niewolnicze życie w nędzy i strachu. Przez tysiąc lat Ostatni Imperator, Skrawek Nieskończoności rządził władzą absolutną i ostatecznym terrorem, niezwyciężony jak bóg. A kiedy nadzieja została porzucona już tak dawno, że nie pozostały z niej nawet wspomnienia, pokryty bliznami pół-skaa ze złamanym sercem odkrywa ją na nowo w piekielnym więzieniu Ostatniego Imperatora. Tam poznaje moce Zrodzonego z Mgły. Znakomity złodziejaszek i urodzony przywódca, wykorzystuje swoje talenty w intrydze, która ma pozbawić tronu i władzy samego Ostatniego Imperatora.

Opinie czytelników

(brak)
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

"Nowe smaki są jak nowe idee, młodzieńcze - im jesteś starszy, tym trudniej ci je strawić." "Kiedy dożywasz moich lat, stajesz się bardzo ostrożny z marnotrawieniem energii. Niektóre bitwy nie są po prostu warte, by w nich walczyć." "Uważam się za człowieka z zasadami. Ale który człowiek sądzi inaczej? Nawet rzezimieszek, jak zauważyłem, uważa swoje czyny za w pewnym sensie 'moralne'. Może inna osoba, czytając o moim życiu, nazwie mnie religijnym tyranem. Może nazwie mnie arogantem. Czemu opinia tego człowieka miałaby być mniej ważna niż moja własna?" "Kiedy jesteś sam, nikt nie może cię zdradzić." "Jedynym powodem, aby być służalczym wobec możnych, jest nadzieja, że nauczysz się kiedyś, jak im odebrać to, co mają." "Nigdy nie ufaj człowiekowi, który przynosi dobre nowiny. To najstarszy, ale i najłatwiejszy sposób, żeby kogoś oszukać." "Cały sens życia zawiera się w tym, aby znaleźć sposób na zmuszenie kogoś, żeby wykonał twoją robotę." "Człowiek, który chce, abyś mu zaufała, jest tym, którego najbardziej powinnaś się bać." "Moim zdaniem prawdziwa wiara jest jak dobry płaszcz. Jeśli ci pasuje, jest ci w nim ciepło i wygodnie. Niedopasowany może udusić." "Najlepsi kłamcy to ci, którzy kłamią rzadko." "Czy przestajesz kogoś kochać tylko dlatego, że cię zdradził? Nie sądzę. Własnie dlatego zdrada tak mocno boli - ból, frustracja, gniew..." "Ludzie rzadko są tacy, jak myślimy." "Zakazywanie książek do skomplikowana procedura, Vin. Im więcej smrodu robi Zakon wokół tekstu, tym więcej ściąga na niego zainteresowania i tym więcej ludzi chce go przeczytać." "Ludzie rzadko uważają swe własne czyny za nieusprawiedliwione." "Spiski w spiskach, plany w planach. Zawsze jest kolejna tajemnica." "Nie zawsze chcesz uderzyć najmocniej, jak tylko możesz. Siła jest tylko częścią walki. Uderzając za każdym razem najmocniej jak potrafisz, szybciej się męczysz i informujesz przeciwnika o swych ograniczeniach. Sprytny człowiek uderza najmocniej pod koniec walki, kiedy oponent jest najsłabszy. Natomiast w przedłużającej się bitwie sprytny żołnierz to ten, który żyje najdłużej. To człowiek, który najlepiej rozkłada siły." "Jeśli zawsze jesteś na czas, to oznacza, że nie masz nic lepszego do roboty." "Ludzie są odporniejsi, niż się zdaje. Nasza wiara jest często silniejsza wtedy, kiedy powinna być najsłabsza. Taka jest natura nadziei."

Przeczytaj całą opinię
2017-05-06
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/255407

Cykl: Ostatnie Imperium i Z mgły zrodzony Brandon Sanderson.

Swoją przygodę z Sandersonem rozpoczęłam całe wieki temu od Drogi królów. Od tego czasu jakoś ten autor mi umykał, może to przez te nieciekawe okładki, jakimi mogły poszczycić się jego książki? Jednak ostatnio za sprawą dość szczęśliwego trafu udało mi się zakupić kilka książek tego autora w cudownym, nowym wydaniu. Czas więc wyciągnąć ponownie rękę do Pana Sandersona i sprawdzić jak wygląda Z mgły zrodzony. :) Ostatnie Imperium – nietuzinkowy świat, w którym od tysiącleci z nieba spada popiół, a wraz z zachodem słońca nad światem unosi się mgła. Pewną stałą w tym świecie jest również bezwzględny Ostatni Imperator i jego bezlitośni Inkwizytorzy. To oni wraz z uprzywilejowaną częścią społeczeństwa – szlachtą – uciskają skaa, najbiedniejszą część kastowego społeczeństwa. W tym to właśnie okrutnym świecie poznajemy nastoletnią dziewczynę imieniem Vin. Należy ona do prężnie działającej szajki złodziei w stolicy Imperium – Luthedalu. Jest bardzo źle traktowana przez szefa szajki. Ten zna jednak jej zdolności i staje się ona kimś/czymś w rodzaju przynoszącego szczęście amuletu. Vin jednak nie skarży się i za wszelką ceną stara się być twarda i przeżyć. Jednak sytuacja, w której znalazła się dziewczyna, diametralnie się zmienia, gdy na jej drodze staje Kelsier. Podobno jest jedynym uciekinierem z Czeluści Hathsin, a do tego potężnym Z mgły zrodzonym. Twierdzi również, iż Vin może pochwalić się takimi samymi zdolnościami, wymagają one tylko uwolnienia i odpowiedniego szkolenia. Za jego namową dziewczyna dołącza do szajki, której celem jest wprowadzenie chaosu w Imperium, a może nawet i obalenie Ostatniego Imperatora. Świetnie wykreowane uniwersum z niebanalnymi bohaterami. Momentami czułam się jakbym przechadzała się wraz z Vin czy Kelsierem po Luthadelu lub spędzałam czas z całą ekipą w kryjówce Clubs’a. Stawiałam też wraz z Vin pierwsze kroki na balu, biłam się z myślami na temat uroczego Elend’a Venture i poznawałam tajniki allomnacji. Nie będę ukrywać, iż podczas czytania książki bawiłam się świetnie. Fantastyczni bohaterowie zarówno Ci pierwszo-, jak i drugoplanowi. Do tego wiele akcji i ciekawych przemyśleń bohaterów. Oczywiście tak opasłe tomiszcze nie ustrzegło się też błędów. Zdarza się kilka przegadanych momentów, czy też mocno naciąganych sytuacji. Jednak w całym rozrachunku Z mgły zrodzony to kawał świetnej lektury, którą czytałam z największą przyjemnością.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-05
źródło: http://www.empik.com/p1107919970,ksiazka-p

Uwaga, spoiler! [pokaż]

Powieść zainteresowała mnie od pierwszych stron. Cały czas uśmiechałem się, słuchając rozmów grupy Kelsiera. Był to mój ulubiony bohater. Trochę ciężko było mi pogodzić się z jego śmiercią. Warto zaznaczyć, że fabuła jest pełna dobrze przemyślanych zwrotów akcji i nie ma momentów nudy. Bardzo podobała mi się finałowa walka Marsha i Vin przeciwko Ostatniemu Imperatorowi. Był to mój pierwszy kontakt z prozą Sandersona i nie mogę doczekać się kolejnego.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-05
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/255407

Lud uciśniony.... po raz kolejny?

Ostatni Imperator od tysiąca lat ciemięży skaa: lud skazany na złe traktowanie tylko z powodu swojego pochodzenia. Teraz jednak przyszła szansa na bunt: pewien nadzwyczaj sprytny złodziej postanowił spróbować go obalić. Nie łatwo jest jednak zmusić do walki lud, który stracił już wszelką nadzieję.Gdy otwarłam Z mgły zrodzonego przeraziłam się już pierwszymi stronami.Tłumaczenie od razu wypadało tragicznie: składało się z powtórzeń, powtórzeń i jeszcze raz powtórzeń. Wyglądało tak, jakby ktoś wrzucił tekst do tłumacza, a potem jakoś składał to w całość. Poza tym niektóre zdania kompletnie nie trzymały się kupy (np. W pewnym sensie zmęczenie było – wynikało z długiego tańca: uprzedzając pytania, nie miało żadnego kontekstu, które by je wyjaśniało).Poza tym rebelia grupy uciśnionych... czyż to nie jest modny temat...? Igrzyska Śmierci, Czerwona Królowa, Niezgodna: te wszystkie, niekoniecznie dobre, młodzieżówki poruszają ten właśnie temat.Jakby tego było mało na kartach powieści prędko pojawiła się młoda postać, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że mam w swoich rękach kolejną, zwykłą młodzieżówkę, trzymającą się schematów i tylko udającą nieco poważniejszą lekturę.Och, nie wiecie nawet, jak bardzo się pomyliłam, oceniając książkę w ten sposób na pierwszych stronach powieści!Owszem, tłumaczenie wymaga dopracowania: co do tego nie mam wątpliwości. Wprawdzie im dalej w las, tym mniej je człowiek zauważa, ale zdecydowanie nie jest najwyższych lotów, a uwierzcie mi, że ta książka zasługuje na najlepszego tłumacza, jakiego tylko wydawnictwo jest w stanie dorwać.Nie zaprzeczę też, że powieść ma parę drobnych problemów, jeśli chodzi o strukturę kraju, o którym opowiada. Zapewne gdybym się uparła, mogłabym wytykać jej naprawdę wiele.Z tym, że tym razem jakoś nie mam na to ochoty. Powód? Bardzo prosty. Mój Boże, w końcu trafiłam na taką fantastykę, przez jaką zaczęłam czytać ten gatunek. Czytając Z mgły zrodzonego miałam wrażenie, że znów mam z dziesięć lat i znów wierzę w każde słowo autora, choćby było nie wiadomo jak głupie. W jaki sposób tego dokonał? Cóż, ta historia zdaje się po prostu doskonale balansować między lekkością i dobrą zabawą, a powagą sytuacji. Jest pomysłowa i pełna akcji, ale jednocześnie wykreowany świat jest bardzo konkretny oraz wystarczająco realistyczny, by w niego uwierzyć i chcieć w niego wsiąknąć.Jakby tego było mało to o ile zwykle bohaterów traktuje po macoszemu to tym razem udało mi się na prawdę z nimi zżyć. Kelsier, główny męski bohater to postać, która z jednej strony spokojnie może być łamaczem kobiecych serc, jak i postacią, która zadowoli męską część czytelników. Jest niezwykle ciepłym, ale stanowczym człowiekiem, który wie czego chce. Tego typu postacie po prostu niezwykle rozgrzewają serducho.Obawiałam się drugiej głównej postaci – młodziutkiej Vin – ale choć miała swój typowo młodzieżowy wątek to wybaczam to, biorąc pod uwagę, że to nie wokół niej obracała się główna oś fabularna. Za to ta dziewczynka wykonała kawał dobrej i istotnej roboty dla samego czytelnika: pozwoliła autorowi wyjaśnić, jak działa wykreowany przez niego świat.Pozostałe postacie również są bardzo dobrze wykreowane. Nawet Ostatniego Imperatora nie można nazwać jednopłaszczyznową postacią, co w przypadku przeciwnika głównych postaci zdarza się bardzo rzadko, zwłaszcza, gdy podział na tych dobrych i złych jest dość jasny. Nie będę się jednak na ich temat rozpisywać, tak, by nikogo przypadkiem nie zanudzić. I ten, o dziwo, działa całkiem sprawnie, zwłaszcza, jeśli mu się przyjrzymy. [DROBNY SPOILER] W powieściach pokroju Igrzysk Śmierci zawsze irytowało mnie przede wszystkim posłuszeństwo uciskanych względem władzy. A tu...? Tu mamy je bardzo zgrabnie wyjaśnione. [KONIEC].Przy okazji Sanderson zachowuje dobry balans między fantastyką, a realizmem: nie znajdziecie tu tony różnych gatunków. W jego świecie nie ma smoków, czy elfów: są ludzie. Tyle, że niektóre nacje mają pewne... specyficzne zdolności. I to tylko tyle, jeśli chodzi o jego magię. A może aż tyle...?Fabuła sama w sobie też nie problemów; przeciwnie, jest doskonale zaplanowana. Wszystko, o czym czytamy, lub słyszymy ma jakiś sens. Jest istotne, nawet, jeśli takie się nie wydaje. Tu nie ma zbędnej paplaniny. Każdy szczegół jest przez Sandersona doskonale wykorzystywany na dalszych kartach książki.Muszę dodać jeszcze, że bardzo chętnie zobaczyłabym ekranizacje tej powieści: nie przez samą historię (w końcu ją już znam), ale... ona ma możliwości na tak niezwykłe przedstawienie walk, że dla nich samych, poprawnie nakręconych, chętnie odwiedziłabym kino.Z mgły zrodzony będzie przednią rozrywką dla każdego fana fantastyki: nie ważne, czy lubisz młodzieżówki (bo wątek dla siebie tu znajdziesz), czy poważne fantasy. Powieść Sandersa doskonale spełnia swoje zadanie: jak na dobrą książkę z tego gatunku przystało powinna bawić i nieco młodszych, i starszych czytelników. Jeśli jeszcze nie macie jej za sobą, sięgnijcie koniecznie.

Przeczytaj całą opinię
2017-01-08
źródło: http://www.empik.com/p1107919970,ksiazka-p

Pan Sanderson Brandon to jeden z moich ulubionych autorów, bez dwóch zdań. Jego książki są po prostu majstersztykiem. W książce (tudzież całej trylogii) "Z mgły zrodzony" przedstawił on naprawdę bardzo ciekawą fabułę. Pomysł ze spalaniem przez ludzi metalów i pozyskiwanie w ten sposób mocy okazał się być nader ciekawy. Hierarchia społeczeństwa niby stereotypowa, a jednak na swój sposób wyróżniająca się spośród tych przedstawionych w innych powieściach. Bohaterowie - lepszych nie mogłabym sobie wyobrazić. Choć z przykrością muszę stwierdzić, że o tyle o ile na początku polubiłam Vin, o tyle zaczęłam ją darzyć niechęcią, kiedy na dobre zakochała się w Elendzie i zaczęła go uparcie bronić, ukrywając informacje o nim i jego rodzinie przed grupą. Przyjęli ją z otwartymi ramionami, nakarmili i zapewnili bezpieczeństwo, więc powinna odłożyć na bok swoje widzimisię i mieć na uwadze przede wszystkim ich dobro. Tymczasem trochę się na niej zawiodłam. Zakończenie pierwszego tomu było zaskakujące - w jednej chwili wydawało mi się, że już wiem, co się stanie, w następnej okazało się, że jest zupełnie inaczej - i to uczucie dopadło mnie aż dwa razy. Z rzędu :D Ostatecznie jednak zakończenie mi się podobało. Chwała Brandonowi, że nie uśmiercił wszystkich najlepszych postaci :)

Przeczytaj całą opinię
2017-05-01
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/255407

Super!

Jestem zachwycona książką. To moja pierwsza tego autora i stanowczo chce kupić więcej. Jestem dość wybredna jeśli chodzi o książki a ta jest świetna. Polecam bardzo na zimowe wieczory:)

Przeczytaj całą opinię
2016-12-06
źródło: http://www.empik.com/p1107919970,ksiazka-p

Brandon Sanderson to jeden z tych autorów, o których słyszałam już naprawdę mnóstwo. W blogosferze jego powieści są znane i polecane wszystkim miłośnikom fantastyki. Jako, że ten typ książek jest moim ulubionym, stwierdziłam, że koniecznie muszę poznać tego autora. Postanowiłam zacząć od „Drogi królów” jednak do teraz ze względu na gabaryty nie udało mi się przez nią przebrnąć (ale z pewnością kiedyś to zrobię). Parę tygodni temu natknęłam się jednak na „Z mgły zrodzonego”, o którym również słyszałam wiele dobrego. Sam opis fabuły nie za bardzo zachęcił mnie do czytania (ten z „Drogi królów” był znacznie lepszy i to zdecydowało, którą powieść zamówiłam), ale zrobiły to liczne głosy mówiące, że pomysł na książkę jest bardzo podobny do tego zastosowanego przez Leigh Bardugo w „Szóstce wron”. Historię Szumowin po prostu uwielbiam, więc nie mogłam przegapić czegoś, co miało być do niej zbliżone. Obawiałam się jednak tego, że okaże się, że Bardugo dopuściła się plagiatu i zbyt mocno inspirowała się twórczością Sandersona (o tym, jakie są moje odczucia w tej sprawie już po lekturze „Z mgły zrodzonego” opowiem poniżej). Miałam też bardzo duże oczekiwania w stosunku do „Z mgły zrodzonego” właśnie z powodu uznania, jakim cieszy się ten autor pośród wielbicieli. Wszystkie one jednak zostały spełnione. Całkowicie zakochałam się w tej książce i już teraz, mimo że za mną dopiero jedna powieść Sandersona, z całą pewnością dołączę do grona jego fanów. „Z mgły zrodzony” to powieść genialna po wieloma aspektami. Jednym z nich jest niewiarygodnie stworzony świat, w którym dzieje się akcja. Sanderson wykreował coś zupełnie nowego, nie naśladując żadnego innego autora. W jego książce czytamy o całkowicie innym rodzaju mocy, którymi posługują się bohaterowie. Polegają one na „spalaniu” w sobie różnych metali, które w zależności od właściwości mają zapewnić różnorodne moce. Czy nie brzmi to intrygująco? Oprócz tego istnieje również podział osób posługujących się tymi wyjątkowymi umiejętnościami ze względu na ilość „spalanych” przez nich metali. Mamy tu zarówno zwykłych mglistych, którzy potrafią zapanować tylko nad jednym z metali, ale również bardzo rzadkich i należących do mniejszości zrodzonych z mgły.To oni są w stanie posługiwać się wszystkimi dostępnymi im stopami i właśnie do grona takich „wybrańców” należą bohaterowie, wokół których skupiona jest akcja powieści : Kelsier i Vin. Obie te postacie (z resztą jak wszystkie w tej książce) zostały świetnie wykreowane. Zarówno mężczyzna, jak i dziewczyna przedstawieni są jako osoby, które dużo w swoim życiu przeszły. Mają jasno sprecyzowane poglądy i cele, do których realizacji dążą. Autor zadbał o ich rozwój na kartach książki. Z każdym rozdziałem dowiadujemy się o nich czegoś więcej, co sprawia, że ich osobowości z czasem stają się coraz bardziej złożone. Wszyscy bohaterowie stworzeni przez Sandersona są pełni charakteru – nie znajdziemy w tej powieści osób nijakich, o których nic nie wiemy. Zarówno postacie dobre, jak i te złe zostały stworzone w wiarygodny sposób, co sprawia, że losy każdej z nich śledzi się z zapartym tchem. Niesamowity jest również język, jakim posługuje się autor. Wszystkie opisy świata przedstawionego umieszczone w tej powieści napisane są niezwykle plastycznym stylem, który ułatwia odbiór tego, co Sanderson chciał przekazać. Nadzwyczaj łatwo jest wyobrazić sobie opisywane przez niego krainy, ulice i pałace. Również dialogi są wspaniałe, pełne humoru i ironii ze strony bohaterów. Wszystko to sprawia, że tę liczącą ponad 800 stron powieść pochłania się błyskawicznie. Mnie zajęło to może trzy, cztery dni, tak bardzo wciągnęłam się w losy stworzonych przez autora postaci. Zaskoczyło mnie jednak to, jak nieprzewidywalna okazała się fabuła. Jeszcze przed lekturą myślałam, jaki będzie przebieg wydarzeń i muszę przyznać, że Sanderson zupełnie wywiódł mnie w pole. To, co działo się na kartach „Z mgły zrodzonego” spowodował u mnie trwające 800 stron oszołomienie, które z czasem przemieniło się w zupełny zachwyt nad kunsztem pisarskim tego autora. „Z mgły zrodzony” to powieść zawierająca wszystkie elementy, których szuka w książkach każdy fan fantasy. Mamy w niej niezwykle oryginalny, świetnie opisany i wykreowany świat, ciekawych bohaterów i zaskakujący przebieg wydarzeń. Jestem pod wielkim wrażeniem talentu Brandona Sandersona i dołączam dziś do grona jego fanów. „Z mgły zrodzony” na pewno znajdzie swoje miejsce w moim rankingu najlepszych książek 2017 roku. Zachęcam Was wszystkich: nie czekajcie na nic, tylko zaopatrzcie się w tę niezwykłą powieść i wkroczcie w świat stworzony przez Sandersona – na pewno się nie zawiedziecie! readwithpassion.it27.pl

Przeczytaj całą opinię
2017-04-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/255407

Polecam

Uważam po prostu że książki Sandersona są super. Wciągająca historia, przeplatające się najróżniejsze wątki po prostu świetna robota.

Przeczytaj całą opinię
2016-10-19
źródło: http://www.empik.com/p1107919970,ksiazka-p

Taaak! To jest Brandon Sanderson w całej esencji swojego stylu pisania! To było świetne. Łapię się na tym, że powtarzam to dosyć często. Chciałabym być bardzo krytyczna niż jestem, ale przecież nie moja wina, że ci autorzy fantastyki czasami piszą tak wspaniale. Dostałam tę książkę na prezent – to dla informacji wszystkich, którzy chcieliby mi kiedyś w przyszłości podarować z okazji takiej czy owakiej lub całkowicie bez niej. (PS. Nie, pod absolutnie żadnym pozorem nie ukryłam tu nawet najdrobniejszej sugestii). Jest to - jak lubię to nazywać – dobra, porządna książka, czyli inaczej klasyczne fantasy. Główna bohaterka Vin, będąca skaa i należąca do bandy złodziei, nieufna i zamknięta, pewnego dnia spotyka Kelsiera. Mężczyznę, który posiada rzadką moc Zrodzonego z mgły i twierdzi, że ona też ją ma. I, jak się później okazuje, ma niemożliwy do wykonania plan obalenia Ostatniego Imperatora, nazywanego Skrawkiem Nieskończoności, ze względu na to, że ludzie już dziesiątki razy próbowali go zabić i żadnemu jakoś nie wyszło. Kelsier od początku mnie niepokoił. Można mu ufać czy nie można? Cóż, nie mam zamiaru zdradzać – musicie przeczytać sami! Natomiast pokochałam Vin za jej charakter. Mogłam się z nią cały czas w pewien sposób utożsamiać i zrozumieć jej strach na początku, jej decyzje, które zawsze podejmowała zgodnie z tym, w co wierzyła. Potrafiła zdobyć się na odwagę pomimo lęku. Kocham tę książkę. A Brandon Sanderson jest świetnym pisarzem! Grał na moich emocjach niczym profesjonalny Podżegacz, jeśli by to odnieść do Allomancji. PS. Słyszał ktoś o trzeciej części Archiwum Burzowego Światła? Podobno ma być o 25% dłuższa niż Słowa Światłości. Z moich obliczeń wyszło 1170 stron. Nigdy jeszcze nie czytałam pojedynczej książki fantasy o takiej objętości. Więcej recenzji na moim blogu: fantastyczne.blogspot.com

Przeczytaj całą opinię
2017-04-26
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/255407

Sanderson rulez

Kolejna książka Sandersona, która mnie nie zawiodła. Nie ma się co bać gabarytów, w końcu grube książki są piękne!

Przeczytaj całą opinię
2016-09-30
źródło: http://www.empik.com/p1107919970,ksiazka-p
z 26